Trzy płynne matowe pomadki w odcieniach nude na jesień | Kat von D, Huda Beauty, Golden Rose

Jak co każdą porę roku zmieniamy garderobę, obuwie, kolor na paznokciach, tak samo o tej porze roku wybieramy inne kosmetyki do makijażu. Moja baza od jakiegoś czasu w ogóle się nie zmienia, natomiast pomadki do ust to produkt, który może zmienić całe oblicze. Ostatnio lubię się bardzo z pomadkami w kolorach nude, dopiero teraz wiem jak je do siebie dobrać, dlatego pokażę Wam mój wybór na tę jesień. Nie obędzie się bez nowości z Sephory, których wejście mega ekscytowało cały polski świat beauty.


Pierwszy wybór to pomadka Huda Beauty w odcieniu Bombshell. O ile w internecie wyglądała obłędnie (choć na każdych swatchach i ustach inaczej), tak kiedy dotarła do mnie byłam bardzo zawiedziona. Nie tego oczekiwałam, a żadna Sephora w Polsce (jeśli się mylę to mnie poprawcie!) nie posiada tych pomadek stacjonarnie, są one dostępne tylko w wersji online. Plułam sobie w brodę, że nie pasuje, że źle się w niej czuję, że dziwnie wygląda. Jak zaczęłam używać jej dosyć regularnie - problem zniknął, a ja nie mogę nosić innej pomadki, bo tylko w niej czuję się na maksa dobrze! Kolor to nude, ale nie jest zbyt jasny, zbyt różowy, zbyt brzoskwiniowy. Dla mnie neutralny ideał. Pomadka jest komfortowa, zastyga na ustach, ale nie tworzy nieprzyjemnej skorupki.


Druga pozycja to wyczekiwana przeze mnie Kat Von D. Świat oszalał na jej punkcie, ja także! Marka jest według mnie premierą roku w Sephorze. W końcu widać, że perfumeria rozumie potrzeby klienta, a właśnie jej odpowiedzią było wprowadzenie kosmetyków amerykańskiej guru makijażu. Klasyczna pomadka Lolita była moim pierwszym wyborem. Jednak zmieniłam zdanie kiedy zobaczyłam swatche pomadki Double Dare. Cieplejsza, jednak nie zażółca zębów. Jest też trochę bardziej różowa. Piękny odcień, piękna trwałość, piękne zjadanie z ust. Nic więcej nie potrzebuję, oprócz jeszcze kilku kolorów Kat ;)


Trzeci, a zarazem ostatni wybór pomadki nude to poczciwe Golden Rose, które wypuściło kilka nowych kolorów płynnych matowych pomadek. Mój numer to 19. Jest to ciemny nude, który jest bardzo pożądany w tym sezonie. Wpada delikatnie w czerwone tony. Brązy, ciemne nude to idealny wybór na jesień, który podkreśla tą chłodną aurę. Jako jedyna, trzyma się na ustach najsłabiej, ale wybaczam jej to za ten piękny, niespotykany kolor.



Jakie pomadki Wy wybieracie na jesień? U mnie poza nudami gości jeszcze czerwień :)

Pozdrawiam,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Paulina blog | BLOG Design: karografia.pl