Naturalna mascara Lily Lolo

Cześć! Dziś przychodzę do Was z postem na temat naturalnej maskary. Jeśli pytam Was o kosmetyk, bez którego nie wyobrażacie sobie makijażu, odpowiedzią zazwyczaj jest tusz do rzęs. Bo czym jest piękny makijaż, kiedy rzęsy są niepomalowane. Bez każdego innego elementu makijażu mogę wyjść, jednak maskara musi być! Dziś wersja mineralna, naturalna, zapraszam!


Kiedy pierwszy raz usłyszałam o maskarze Lily Lolo, byłam nastawiona sceptycznie. Jednak po recenzji mojej Olgi, nie mogłam się oprzeć i za wszelką cenę chciałam wypróbować ten kosmetyk. Na jej rzęsach tusz wygląda obłędnie, z resztą zobaczcie same!




Oczami producenta

Podkreśl swoje spojrzenie z Naturalną Mascarą Lily Lolo, która pogrubia i wydłuża rzęsy jednocześnie dodając im objętości. Jej wyjątkowa, delikatna formuła zapewnia łatwą aplikację, dzięki czemu w mgnieniu oka uzyskasz efekt pięknie podkreślonych oczu.
Skład

AQUA (WATER), MYRICA PUBESCENS FRUIT CERA (MYRICA PUBESCENS FRUIT WAX), PROPANEDIOL, COPERNICIA CERIFERA CERA (COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX), POLYGLYCERYL-6 DISTEARATE, SUCROSE STEARATE, ACACIA SENEGAL GUM, GLYCERYL DIBEHENATE, HELIANTHUS ANNUUS SEED CERA (HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED WAX), LACTOBACILLUS FERMENT BIS-OCTYLDODECYL DIMER DILINOLEATE/PROPANEDIOL COPOLYMER, POLYGLYCERYL-10 MYRISTATE, ORYZA SATIVA BRAN CERA (ORYZA SATIVA (RICE) BRAN WAX), GLYCERYL CAPRYLATE, ROSA CANINA FRUIT OIL, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, XANTHAN GUM, POTASSIUM SORBATE, GLYCERYL UNDECYLENATE, [MAY CONTAIN CI 77499 (IRON OXIDES)]


Moim okiem

Tusz na początku wydawał mi się zbyt mokry, jednak chwilę po otwarciu osiągnął idealną konsystencję musu. Maskara jest o kolorze głębokiej czerni, co zawsze jest w moim odczuciu plusem. Ciekawostką była także klasyczna szczoteczka, która coraz częściej jest zastępowana przez szczoteczki sylikonowe - sama jestem ich fanką, jednak nie traciłam wiary w to narzędzie. 
Po pierwszej aplikacji byłam troszkę zawiedziona, rzęsy nie były wcale dużo bardziej widoczne niż przed pomalowaniem, a efekt objętości był znikomy. Zmieniło się to jednak przy drugiej warstwie, dzięki której mogłam osiągnąć pożądany efekt. Lubię mocno pomalowane rzęsy ze względu na mój rozmiar oczu (jeśli coś takiego istnieje!) - przy słabo wytuszowanych rzęsach wydają się być mniejsza, a swoje atuty trzeba przecież podkreślać ;)
Tusz jest dla mnie idealnym rozwiązaniem, kiedy chcę pomalować oczy na nocny dyżur - wiem, że wtedy nic z moimi rzęsami się nie stanie, nawet przy zbyt zmęczonych oczach. Tak samo oczy nie ucierpią na tym, ze rzęsy są pomalowane - wierzcie mi, że nie raz wychodziłam prawie z uczuleniem ze względu na wytuszowane rzęsy nocą. Potwierdza się więc reguła, że naturalna maskara jest przyjazna oczom.
Jedyny minus jaki w niej odnalazłam to przy lekkim łzawieniu może się zetrzeć. Nie kruszy się, nie robi efektu pandy, po prostu się zmywa i nie pozostawia śladu. Można to jednak zamienić w atut - nie miałam nigdy problemu z demakijażem!


Plusy:

- nie podrażnia
- przetestowana okulistycznie
- ma głęboki odcień czerni
- dodaje objętości przy drugiej warstwie
- nie ma problemu z demakijażem
- idealna dla wegan (chociaż ja nie jestem weganką, ale wiem, że dla wielu z Was to ważne!)

Minusy:

- przy łzawieniu potrafi zniknąć z rzęs

Powyżej możecie zobaczyć efekt na otwartym i zamkniętym oku. Maskarę możecie kupić tutaj.


Znacie tę maskarę Lily Lolo? Używacie makijażu mineralne? Dla mnie to najbardziej ulubiona, szybka opcja, kiedy nie mam czasu na stanie przed lusterkiem, dlatego zazwyczaj każdego dnia rano sięgam po kosmetyki Lily Lolo. Do kupienia w sklepie internetowym Costasy.

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Paulina blog | BLOG Design: karografia.pl