Autor: 2017/10/05

Hit! Laura Mercier Translucent Loose Setting Powder + drogeryjny zamiennik Wibo

Osławiony hit internetu, nie tylko polski, ale także zagraniczny Youtube i blogosfera oszalała na punkcie jednego z produktów Laury Mercier. Po wielu tygodniach testów przychodzę do Was z recenzją, a także zamiennikiem drogeryjnym dla tego cuda. Pamiętajmy tylko, że zamiennik raczej nigdy nie dogoni tego świetnego oryginału... Szczegóły niżej.


Puder ten został osławiony jakiś czas temu, jednak największe zainteresowanie osiągnął w momencie, kiedy Dogulas wrzucił go na początku roku jako produkt miesiąca, a jego cena z 229 złotych została zmieniona na 149 złotych. Blogosfera oszalała! Puder był wykupiony wszędzie, w każdym Douglasie co druga osoba kupowała właśnie ten produkt, a na stronie perfumerii można było tylko odświeżać, żeby wrzucić go do koszyka i jak najszybciej zakupić. Właśnie w ten sposób go dorwałam ;) Pamiętam tylko, że miałam też kartę podarunkową o wartości 100 złotych, dlatego zapłaciłam za niego właściwie grosze. Bo czym ma się 49 do 229 złotych?


Producent twierdzi, że produkt ma za zadanie utrwalić makijaż i dopasować się do kolorytu cery. I mimo swojego lekko beżowego kolory, właśnie to robi. Z resztą sama nazwa na to wskazuje. Produkt ma bez problemu łączyć się ze skórą i pozostawiać delikatne, gładkie wykończenie. Ma zmniejszać widoczność linii i delikatnych zmarszczek, co nasuwa moją myśl na tory, że produkt nie będzie całkowicie matowy. A więc porwałam się na głęboką wodę kupując go i wiedząc, że moja cera jest mieszana. Chociaż marka poleca puder dla wszystkich rodzajów cery.


Według mnie produkt nie bez powodu jest hitem internetu i wizażystek. Ja jestem tylko skromnym, przeciętnym użytkownikiem, ale jestem zachwycona działaniem tego produktu. Puder pięknie utrwala makijaż, nie zmieniając jego koloru, dobrze dopasowuje się do cery, a jego wykończenie jest faktycznie gładkie, trochę z efektem soft focus. Nie odbija lamp błyskowych, co jest dla mnie ogromnym plusem (a używałam go wiele razy na większe imprezy, nie tylko na sobie, ale także mojej siostrze i mamie). Pięknie sprawdza się na mojej mieszanej cerze - chociaż wolę większy mat, to ten efekt trójwymiarowości mi nie przeszkadza, wręcz dzięki niemu przekonałam się do takiego ładnego, bardziej naturalnego wykończenia. Potrafi wyświecić mi się na nosie (w zależności od użytego podkładu) po około czterech godzinach. Jak dla mnie to dobry wynik. 

Tak jak wspomniałam używałam go na mojej siostrze (cera normalna w kierunku suchej) i mamie (cera dojrzała, delikatnie przesuszona) i jestem w stanie stwierdzić, że pięknie wygląda na każdej z tych rodzajów cery. Produkt nie podkreśla suchych skórek, nie powoduje efektu ciastka, jest naprawdę piękny.
Dla mnie minusem jest opakowanie, które wysypuje zbyt dużo produktu, nie ma kontroli nad wydobyciem pożądanej ilości pudru.


Pierwsze skojarzenie, kiedy go użyłam, przywiodło mi na myśl mojego drogeryjnego ulubieńca, czyli puder z Wibo Fixing Powder. Chociaż wiem, że wyszło kilka nowych pudrów tej marki, ale nie próbowałam ich, moje serce pozostaje przy ich najstarszym bracie.

Podobieństwa tych pudrów to konsystencja, jest bardzo miałka, co powoduje, że wygląd na skórze jest bardzo podobny. Kolejna to opakowania, są bardzo podobne (choć różnej wielości). Jednak dla mnie Wibo wygrywa z jednego względu. Folię zabezpieczającą można otworzyć do połowy, co ułatwi nam dozowanie ilości produktu. W Laurze folia ta odrywa się sama, więc zmuszeni jesteśmy do zdjęcia jej w całości.

W opakowaniu Laury Mecier możemy znaleźć aż 29 gram produktu, co jest ogromnym plusem, szczególnie dla wizażystek. Dla przeciętnego użytkownika może być to zbyt dużo, przy ważności dwunastu miesięcy od otwarcia.
Gramatura Wibo to 6 gram, a jego cena wynosi 13 złotych. Więc jeżeli nie jesteście przekonane do pudrów sypkich, transparentnych, to polecam go użyć w pierwszej kolejności, żeby sprawdzić czy ta forma aplikacji jest akurat dla Was.

Minusem produktu Wibo jest lekko różowawy odcień, który w większej ilości może zmienić nam kolor podkładu, Laura nie robi tego w żadnym stopniu. Więc jeżeli macie problem ze zbyt różowym podkładem warto zainteresować się pudrem o żółtym zabarwieniu.

Wibo - Fixing Powder


Znacie puder od Laury Mercier? Wolicie używać wysokopółkowych produktów czy skłaniacie się ku tym drogeryjnym? 

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy