Autor: 2017/05/23

Nowości kosmetyczne maja'17

Może maj się jeszcze nie skończył, a do mojej kosmetyczki prawdopodobnie wpadnie jeszcze jeden kolorowy kosmetyk, to postanowiłam Wam pokazać to, co do tej pory do mnie trafiło. Nie pokazuję Wam nic z targów Beauty Days, ani Meet Beauty bo mam zamiar dużo rzeczy rozdać, a część przetestować sama, więc ewentualne recenzje będą pojawiały się na bieżąco. Jesteście ciekawe? Przekrój jest bardzo bogaty, dlatego zapraszam do czytania i oglądania dalej!


Przez dłuższy czas w salonach Mac Cosmetics i Mac Cosmetics online trwała promocja -20%. Pokazywałam Wam już te kosmetyki na Instastories, ale chciałam wspomnieć o nich jeszcze raz. Zakupiłam butelkę płynu do czyszczenia pędzli. Uwielbiam go, ponieważ na bieżąco mogę myć pędzle do oczu, a później nie mieć problemu z niespodziewanie brudnym pędzlem ;) Kocham go, to moje drugie opakowanie. Kolejny produkt to pomada do brwi w najciemniejszym (chyba) odcieniu. Myślałam o pomadzie z Inglota, a nawet ABH. Poniżej zobaczycie, że zakupiłam też pomadę z Freedom, jednak nie mogłam się oprzeć tej - i nie żałuję mojego zakupu. Na pewno pojawi się recenzja tego produktu. Ostatni produkt z Mac to kultowy rozświetlacz Soft&Gentle. Wiecie, że mam u siebie już ten w kolorze Lightscapade, jednak na ten czaiłam się już bardzo długo i w końcu mam.

Mac Cosmetics Mineralize Skinfinish - Lightscapade


Kolejne produkty to olejki do ust z Clarins. Nigdy wcześniej ich nie używałam i... nie żałuję, że zakupiłam je w zestawie (zestaw to jeszcze ze świąt bożonarodzeniowych, kupiłam po tańszej cenie w sklepie Luxe24.pl - sprawdzony, oryginalne kosmetyki w dużo tańszej cenie!). Uwielbiam nawilżone usta latem, więc świetnie się u mnie sprawdza. Dodatkowo dorzuciłam do koszyka osławiony Estee Lauder Double Wear i jestem nim zachwycona. Kupiłam go z powodu letniego, ślubnego sezonu, więc na pewno mi się przyda. Dobrze nałożony wygląda obłędnie, a na buzi trzyma się od rana do nocy!


W ramach współpracy otrzymałam przepiękną paczkę od sklepu Costasy, a mianowicie są to mineralne produkty do makijażu od Lily Lolo. Wiecie, że kocham tę markę, więc jest mi niezmiernie miło, że mogłam wybrać kolejne produkty. Tym razem będę miała okazję testować paletę Pedal to the metal, bazę pod cienie, naturalny tusz do rzęs (wyglądał obłędnie na rzęsach Olgi, więc nie mogłam się nie skusić :D) oraz mgiełkę do makijażu. Czyli wszystko, co kocham.

Moje recenzje produktów Lily Lolo


Kolejne cudo zakupiłam na promocji w Sephorze, a właściwie był to produkt miesiąca. Marzyłam o tej palecie od momentu wejścia do perfumerii. Mianowicie mowa o Urban Decay Ultimate Basics, która wygląda o-błę-dnie! Opakowanie jest przepiękne, masywne, jednak nie zbyt ciężkie. Ma piękne, duże lustro, dzięki któremu można wykonać cały makijaż twarzy. A jakość... Jakość jest jedną z lepszych, które trzymałam kiedykolwiek w swoich łapkach! Niedługo ta paleta będzie do wygrania na moim blogu, czekam do 2000 obserwatorów na Instagramie i będziecie mogły o nią powalczyć.


Kolejny produkt, który wpadł do mojej kosmetyczki to Progresywny krem superwygładzający marki Yonelle. Krem jest przeznaczony dla cery przetłuszczającej się oraz takiej z trądzikiem. W związku z zwartością kwasów warto skonsultować się z kosmetologiem jak używać takich preparatów. Krem delikatnie złuszcza powierzchowne komórki naskórka oraz przyspiesza jej odnowę. Używam tego kremu od kilku tygodni i już widzę poprawę. Ja już poznałam odpowiedni zabieg na niedoskonałości


Ostatnie z moich zakupów, które chciałam Wam pokazać to skromny zakup z mintishop.pl. Zakupiłam puder do konturowania Nabla w kolorze Gotham, który niestety okazał się dla mnie zbyt jasny. Tak samo pomada do brwi, o której już wcześniej wspomniałam - Freedom w kolorze Soft Brown. Powędrowała ona do Olgi, której mam nadzieję, że przypadnie do gustu. Niestety nie zdążyłam zakupić gąbeczki blendit! razem z Glamour, dlatego zakupiłam również taką. Mam w domu też marmurową i ona sprawdza się dużo lepiej. Podobno czarna wersja jest jeszcze lepsza. Ta różowa wsiąka dużo więcej podkładu. Gąbeczki i tak bardziej lubię od klasycznego Beauty Blendera, dlatego nie szkoda mi jest tych dwudziestu złotych.


Na Minti zakupiłam jeszcze dodatkowo świecę z WoodWinked. Chciałam świeży zapach i trochę się zawiodłam, bo okazuje się dosyć słodki. Niemniej bardzo ładnie pali się ta świeca.
Niestety jestem też zawiedziona sklepem. Mówiłam Wam już o tym na Instagramie, ale napisze jeszcze tu. Robiąc zakupy za ponad 300 złotych mam nadzieję na jakiś dodatek, rabat na kolejne zakupy, próbki. Niestety Minti dodaje tylko marną krówkę do zakupów. Okropnie nieprofesjonalne z ich strony. Gdyby nie to, że mają w swojej ofercie pędzle Zoeva na pewno przerzuciłabym się na inny sklep internetowy.



Znacie któreś z moich świeżaków? Co zakupiłyście w maju? Podzielcie się koniecznie!

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy