Autor: 2017/04/04

Ulubieńcy marca 2017

I mimo, że piszę to we wstępie każdych ulubieńców - ten miesiąc minął mi jeszcze szybciej niż poprzedni. Mimo, że tamten był krótszy. Marzec przefrunął mi koło nosa, jakby nigdy nic i ciągle się zastanawiam - czy czas kiedyś zwolni, czy będzie tylko gorzej? Niemniej - znalazłam chwilę na napisanie ulubieńców. 


Zaczynając od kolorówki chciałam pokazać Wam duet, który wprowadził w mój makijaż wiosnę. Jest to róż do policzków z Benefit o kolorze Galifornia. Ostatnio pisałam Wam na jego temat - jest idealny na tą porę roku. Wyważony między klasycznym różowym kolorem, a koralowym. Do tego daje satynową poświatę, której jestem ogromną fanką! Ten róż na policzkach idealnie dopełniała pomadka z Mac w kolorze Crosswires. Jest to jedna z moich pierwszych pomadek, ale świetnie podkreśla urodę. Jestem raczej blada, a mój pigment ust jest bardzo nasycony, więc potrzebuję pomadki, która będzie dobrze współgrać z moim typem urody. I ona sprawdza się do tego idealnie, tak samo jak róż jest świetna na wiosenną porę roku, kiedy chcę odejść od matowych pomadek.

• Benefit - Galifornia


Kolejny gość tego posta to holy grail wśród kosmetyków, szczególnie w kategorii tych do twarzy. Mowa tu o Translucent Loose Setting Powder od Laura Mercier. Nazwa proporcjonalnie długa do tego jak długo utrzymuje makijaż na mojej twarzy. Nie żartuje! Puder jest idealnie zmielony, transparentny, nie zmienia koloru podkładu i korektora, a na dodatek trzyma makijaż w idealnym stanie aż do demakijażu. Ja jestem zachwycona! I dziękuje Douglasowi za tak fajną promocję - chyba dzięki temu połowa blogosfery zaopatrzyła się w ten produkt. Więcej w przyszłości, kiedy przetestuję go ze wszystkimi możliwymi podkładami... ;)


Kolejny ulubieniec to także nowość, u mnie i wśród hybrydomaniaczek - Semilac wypuścił nową kolekcję Flavours inspirowaną jedzeniem. Wiele z Was pisało, że kolory ze sobą nie są spójne, nie mają jednego toru kolorystycznego. Jednak cała ta kolekcja jest też inspirowana kolorami Pantone na 2017 rok. A czy mogą być bardziej modne kolory od tych Pantone? ;) Mój ulubieniec to ten z poprzedniego postu o manicure - 183 Grey Pepper. Ideał wśród wszystkich pięćdziesięciu odcieni szarości Semilaca :P Długo czekałam na taką szarość - neutralną, ale bardzo rozbieloną. Jednym słowem - uwielbiam!


Kolejny ulubieniec to książka Mroza - najnowsza część o Chyłce i Zordonie, czyli warszawskich prawnikach. Urzeka mnie ta seria właśnie z tego względu, że prawie codziennie przejeżdżam obok miejsca, w którym pracują. Dzięki temu można idealnie wtopić się w klimat książki. I o ile fabuła Inwigilacji jest dosyć mało prawdopodobna, to sami główni bohaterzy odbijają wszystko. I właśnie dla nich warto przeczytać tę serię. Sneak peak dla fanów - kolejna część pojawi się jeszcze w tym roku!


Kolejny lajfstajlowy ulubieniec to zegarek Cluse z limitowanej edycji La Vedette w oprawie z różowego złota. Gagatka dostałam na Walentynki od mojego lubego, ale pasek dokupiłam właśnie w tym miesiącu - świetnie wygląda w takiej monochromatycznej oprawie. Zegarki Cluse kocham całym sercem - idealnie mi się sprawdzają, a mam cztery sztuki. W planach mam zakup jeszcze dwóch zegarków (na ten moment). Uważam, że zegarki są najlepszym dodatkiem do ubioru. Chcecie post na temat tych zegarków? ;)


W tamtym miesiącu pochłonęłam hektolitry wody z cytryną, wody z cytryną i miodem, i zielonej herbaty. Obstawiam, że kwiecień minie pod tym samym znakiem, jeśli chodzi o napoje.

Znacie moich ulubieńców? Który z nich Was najbardziej zainteresował? A jaki jest Wasz ulubieniec marca?

Pozdrawiam,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy