Autor: 2017/04/14

Mac Cosmetics - Dusky Rose Times Nine

Znacie stan, kiedy w waszej toaletce jest zbyt dużo palet cieni, ale tak naprawdę nie wiecie, jakie cienie nałożyć? Ja także tak miałam. W pewnym momencie sprzedałam wszystkie zalegające paletki i zostało mi tylko kilka ulubionych perełek. Na rzecz sprzedanych kupiłam też tą od Mac, dziś chciałabym Wam ją przedstawić i pokazać, dlaczego jest wyjątkowa, dlaczego tak bardzo chciałam ją mieć. Zapraszam.


Paleta Dusky Rose Times Nine od Mac Cosmetics, to nic innego jak kolejna propozycja dobrze dobranych do siebie cieni. Marka co jakiś czas wypuszcza limitki tego produktu, ale jest też stała oferta. Paleta, którą ja posiadam w pierwszej kolejności była paletą z limitowanej kolekcji MACnificent Me! Okropnie żałowałam, że nie dorwałam jej od początku, nie wiem dlaczego się zastanawiałam. Dodatkowo Agnieszka Dressed In Mint pokazała swój makijaż ślubny wykonany tą paletą - przepadłam. Jakiś czas temu zaczęłam przeszukiwać stronę Mac czy mogę zakupić cienie w pojedynczych wkładach i zostałam mile zaskoczona - paleta jest aktualnie dostępna w standardowej kolekcji. Jest to moja trzecia paletka tej firmy, a jakość tych cieni nadal mnie zaskakuje.


Paleta ma typowy dla firmy desing. Czarne, solidne opakowanie na magnes. Nie ma obaw, że cienie otworzą nam się w kosmetyczce. Szczególnie będzie świetnym wyborem na wyjazdy (tak przy okazji zbliżających się wakacji), ponieważ jest kompaktowa, a ilość cieni, które się tutaj znajdują umożliwią wykonanie wielu makijaży - od dzienniaków (który pokazuję Wam na samym końcu), aż po mocniejsze, wieczorowe opcje. Uniwersalność przede wszystkim, kto nie jest jej fanem? ;)



Pierwszy cień, który jest też nazwą limitowanej kolekcji MACnificent Me! jest cieniem o wykończeniu frost - jest też limitowany, nie można kupić do w klasycznej kolekcji firmy. Ma oddcień lekko brzoskwiniowy, błyszczący.

Quiet Type to również cień o wykończeniu frost. Ten kolor to ciepły, metaliczny brązowo-rudy odcień.

Dance In The Dark to neutralny, matowy cień. Będzie wyglądał dobrze na brwiach (dla brunetek oczywiście). Niestety dostępny tylko w tej palecie oraz innym, bardziej kolorowym wydaniu palet Eyeshadows x 9 - She's a Model.

Kolejny cień o wykończeniu frost to Fabulous DNA, również lekko błyszczący, chłodniejszy od Macnificent Me.

W samym sercu palety znajdziemy brzoskwiniowy, matowy cień, nie jest on jednak zbyt ciepły, ma neutralne podtony. Nazywa się Pleasing To The Eye,

Kolejny cień to Sable, dostępny w klasycznej kolekcji Mac. Ma wykończenie frost, a producent określa ten kolor jako złota śliwka z brązową perłą.

Frankly Frosty to neutralna szarość, lekko wpadająca w nude, ciemniejszy od mojego koloru powieki. Ma wykończenie matowe.

In My Element to najmocniejszy kolor tej palety według mnie - ma wykończenie lustre, a kolor to chłodny nude, w którym znajdziemy milion błyszczących drobinek. Żałuję, że nie ma go w klasycznej kolekcji, inaczej mocno bym Was namawiała na zakup!

Cool Complement to cień matowy, który także można znaleźć w palecie She's a Model. To neutralny średni brąz, idealny w załamanie powieki, a także na brwi dla jaśniejszych brunetek i blondynek.


Cała paleta utrzymana jest w neutralnych odcieniach. Mamy tu jasne błyszczące oraz matowe cienie. Cienie ciemniejsze też są utrzymane w takich wykończeniach - od błyszczących po matowe. Z resztą w palecie dziewięciu cieni łatwo o różnorodność, która jest tutaj zachowana. Dlatego widzimy tutaj pełen przekrój od wykończenia matte aż do frost.

Cienie są bardzo przyjemne w dotyku i pracy. Ich formuła nie jest zbyt kremowa, ale nie jest też sucha, mam wrażenie, że producent wyważył ten aspekt pomiędzy, aby zadowolić każdego. Cienie przy nakładaniu w ogóle się nie osypują (kolejny plus :)), jedyny cień, który może być problemowy to In My Element, który ma bardzo dużo drobinek. Wybaczam mu jednak, bo utrzymują się aż do demakijażu. Nie mam problemu, żeby nałożyć na te cienie eyeliner, co w niektórych przypadkach jest niestety uciążliwe.



To trzecia moja paletka Mac, a druga, która ma od razu skomponowane cienie. Jestem zachwycona ich jakością, tak samo limitek jak i klasycznej kolekcji. Nie zauważyłam, żeby żadne od siebie odbiegały. Teraz sięgam głównie po te paletki, a także tą od Narsa. A poniżej dzienniak, który stworzyłam dzięki tej paletce. Nic nadzwyczajnego, to, co często sama noszę + czarna kredka.



Znacie te cienie? Jaka jest Wasza idealna paletka na wyjazdy? Koniecznie dajcie znać :)

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy