Autor: 2017/04/27

Jak wprowadzam wiosnę do swojej codzienności | Semilac, Zara, Zaxy, Sinsay, House

Mimo, że za oknem pogoda z pogranicza jesieni i zimy to wiosna astronomiczna i kalendarzowa nadeszła już dawno temu. Koniec kwietnia, a słoneczne dni można policzyć na palcach jednej ręki. Nastrój się niestety ku temu udziela, ale trzeba z tym walczyć. Nie tak jak ja w pracy, że jestem w połowie unieruchomiona, a pięknymi, kolorowymi dodatkami. Zdecydowanie pastele i nowe dodatki zawsze potrafią sprawić, że humor staje się od razu lepszy. Więc jak poczuć wiosnę, kiedy jej nie ma?


 Jeśli wiosna - to i cięte kwiaty! Kto się może bez tego obejść? Tulipany, goździki, różyczki, wszystkiego dużo, a szczególnie kolorowo i pastelowo. Aktualnie w każdym supermarkecie możemy dostać bukiet kwiatów za mniej niż dziesięć złotych, więc myślę, że nie jest to kupa pieniążków, a uśmiech gwarantowany. Aktualnie mam w domu cięte goździki w pastelowym różowym kolorze w sypialni i białe w salonie. Bo właśnie tak pasuje mi do wystroju. Mam też chęć na białe tulipany, ale to w następnej kolejności. Kiedyś kompletnie nie rozumiałam zachwytów nad goździkami, a obecnie nie potrafię przejść obok nich obojętnie. Jakie lubicie kwiaty na wiosnę?


Wiem, że sezon na truskawki i borówki w Polsce jeszcze się nie zaczął (nie musicie mi przypominać :P), ale zawsze skuszę się na te zagraniczne, choćby były kwaśne i wykręcały! Ale to jest właśnie to. Czuć zbliżającym się latem! Te truskawki akurat są bardzo słodkie, jestem zdziwiona, że udało mi się na takie trafić. Warto mieć miejsce, z którego można kupić pewne owoce i warzywa. Ja takie odnalazłam i cieszę się jak dziecko z każdą zjedzoną truskawką. Btw moczycie truskawki w cukrze? Ja nie, i nigdy tego nie potrafiłam zrozumieć!


Nie wiem jak Wy, ale ja jestem koszulomaniakiem. Zawsze, na każdy sezon dokupuję sztukę lub dwie. Nie pytajcie mnie, gdzie ja to mieszczę... Tym razem znalazłam taką piękną, prążkowaną koszulę w House. Nie spodziewałam się, że dorwę tam tak piękną biało błękitną koszulę. Ten model jest troszkę dłuższy z tyłu, mało taliowany, przewiewny i z bardzo lekkiego, delikatnego materiału. Mankiety i kołnierzyk są mniejsze niż w standardowych koszulach. Ta druga koszula z Sinsay, którą wczoraj pokazywałam Wam na moim instagramie klik jest wykonana w 100% z bawełny (bardzo pozytywnie zaskoczyłam się patrząc na metkę). Takiej w krateczkę jeszcze nie mam w swojej kolekcji. Jest taliowana i ładnie dopasowana. Jednym słowem - uwielbiam!


Moje kolejne dodatki do szafy to nowe baleriny Zaxy. Kiedyś bardzo podobał mi się ten model Melissek, jednak nigdzie nie można było ich znaleźć. Kiedy były dostępne - nie było mnie na nie stać, a kiedy już dorobiłam się grosika - wszystkie sklepy je wyprzedały. Na pomoc wpadła marka Zaxy, która produkuje buty również z pachnącej gumy, również w Brazylii. Mam inne Meliski i są bardzo wygodne, jednak te Zaxy biją je na głowę. Na pewno w tym sezonie kupię jeszcze jedne.
Kolejny mój łup to torebka z Zary, którą kupiłam już kilka miesięcy temu - czekała ona na wiosnę. Tak, mimo tego, że jest czarna. Z czarnych dodatków nigdy nie rezygnuję, właściwie w większości okupują moją szafę. Torebka jest pikowaną imitacją skóry na srebrnym łańcuchu, który jest przepleciony kolorową apaszką. Zdecydowanie w moim stylu.


Na Aliexpress dorwałam taką piękną obudowę do mojego telefonu - nowe ubranko dla mojego telefonu też musi być! Nie zaprzeczycie mi chyba, jeśli powiem, że jest urocza, a arbuzki bardzo zwracają na siebie uwagę. Bardzo lubię te obudowy z Alie, bo są tanie (zazwyczaj oscylują w okolicy jednego dolara), ale mają bardzo dobrą jakość (jeszcze żadnej nie zajechałam). Polecam też obudowy z Etuo.pl, produkują oni etui bardzo dobre jakościowo.


Jeśli chodzi o dodatki to nie może zabraknąć pastelowych lakierów do paznokci. Już jakiś czas temu pokazywałam Wam wiosenną, smakowitą kolekcję Flavours od Semilac. Tym razem mam możliwość przetestowania kilku znanych już dobrze lakierów hybrydowych, które robią furorę w sieci, a także na paznokciach wszystkich hybrydomaniaczek. I teraz się nie dziwię - kiedy zobaczyłam te intensywne i pastelowe kolory na żywo - bardzo mnie zaskoczyły swoimi oryginalnymi kolorami. Poniżej swatche na wzornikach.

Manicure watercolour wykonany nową kolekcją Semilac - Flavours


023 Banana - Piękny żółciutki kolor. Nieco rozbielony banan, powiedziałabym jak koktajl. Jednak spodziewałam się, że będzie jeszcze bardziej pastelowy. Możecie go kupić także w klasycznej wersji lakieru.

127 Violet Cream - Tego gagatka już Wam pokazywałam przy okazji manicure świątecznego (bożonarodzeniowego) klik. Piękna rozbielona lawenda, jeden z moich ulubionych kolorów. Cudownie wygląda na paznokciach, szczególnie w połączeniu ze złotymi dodatkami. Ten lakier również jest dostępny w wersji klasycznej.

130 Sleeping Beauty - Lakier, który jest połączeniem neonu i pasteli (hybryda hybrydy :D). Piękny odcień moreli, brzoskwini. Jasny odcień, który powinien pasować do każdego odcienia skóry. Ja jestem zachwycona. Już wiem dlaczego jest na niego taki szał ;) Pięknie wygląda w połączeniu z klasycznym Semiflashem.

166 Crazy Flamingo - Do tej pory miałam w swojej kolekcji same blade róże, nigdy nie było mi blisko do intensywnych róży. Jednak jak zobaczyłam go w kilku stylizacjach, aż go zapragnęłam. I wcale się nie pomyliłam, mocny, energetyczny, lekko cukierkowy róż to kolor, który na pewno niedługo pokażę Wam na moich paznokciach!

169 Baby Boy - Mocno rozbielony odcień błękitu to kolor z kolekcji My Story. Jest to jedna z moich ulubionych kolekcji, wiele z lakierów wchodzących w jej skład są dla mnie ideałami. Pięknie będzie wyglądał u dziewczyn, które nie przepadają za mocnym kolorem na paznokciach, jednak chciałyby urozmaicić manicure. Z tej kolekcji pokazywałam Wam na blogu odcień 167 Surfer Wave, który również jest moim ulubieńcem klik.

022 Mint - Mocna mięta na paznokciach to jeden z moich ulubieńców. Przed erą hybrydową, nosiłam taki kolor każdego lata. Jest też wspomnieniem lata z dzieciństwa. Bardzo lubię ten kolor! 


A jak Wy urozmaicacie sobie te brzydkie pochmurne dni? Czy jeszcze pozostajecie w klimacie jesieni, czy wołacie wiosnę tak jak ja?

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy