Autor: 2017/03/13

Smashbox - Be Legendary - Mulberry

Po przypadkowym spotkaniu z pomadką Smashbox w kolorze Safe Word, o której pisałam Wam jeszcze w styczniu, nie mogłam się oprzeć, żeby nie spróbować innego koloru z tej samej serii. Padło na pomadkę w kolorze Mulberry, czyli morwa.


Seria pomadek Be Legendary od marki Smashbox weszła wielkim szturmem wypuszczając około stu odcieni tego kosmetyku. Możemy dostać je w perfumerii Sephora, jednak tam nie możemy pomacać wszystkich kolorów. Pozostają nam swatche w Internecie, które należą do bardzo lichych. Same poszukajcie chociażby tej pomadki. Te produkty są bardzo nie docenione na rynku - w porównaniu do pomadek Mac, które są już kultowe. Występują one w różnych odcieniach, o różnych wykończeniach. W przypadku matów - utrzymują się świetnie na ustach, a jak jest z pomadkami kremowymi?


Mój traf (bo inaczej tego nazwać nie można ;)) padł na morwę, po zobaczeniu jedynego, całkiem przyzwoitego filmu na YT na temat tych pomadek. Zakochałam się bezgranicznie, jednak dziewczyna, która robiła swatche ma całkowicie inną karnację niż ja. Z resztą, zobaczcie same >klik<.
Pomadka jest bardzo kremowa, pięknie nakłada się na usta. Nie traci kształtu po jednym przejechaniu po wargach, więc dziubkiem od pomadki można ładnie wyrysować kontur (patrz niżej). Mimo swojej konsystencji, nie wypływa poza obszar ust, nawet po kilku godzinach noszenia. Tak, po kilku godzinach noszenia, bo właśnie tyle utrzymuje się na ustach. Może to ze względu na kolor, który wżera się w wargi. 


Jest to nasycona, w odcieniach owoców leśnych. Jakbym się najadła malin lub jeżyn. Tak, jeżyny pasują tu bardziej. Wpada w odcienie śliwkowe. Mam wrażenie, że jest odpowiednikiem pomadki z Mac o kolorze Craving i wykończeniu Amplified. Ta ze Smashboxa jest jedynie bardziej transparentna (co nie ujmuje jej uroku).
Myślę, że pomadki ze Smashboxa mogą mieć odpowiedniki w Mac, jednak czy takie wierne? Olga A Piece Of Ally mówi, że mój poprzednik Safe Word jest chyba podobny do Velvet Teddy (którego kompletnie nie widać na moich ustach!), więc ciekawe jak mają się do siebie te dwie pomadki.



Po owocnej przygodzie z dwoma pomadkami ze Smashbox mam ochotę na kolejne kolory - 9 to 5 oraz Nude Mood. Jedyne czego żałuję to to, że tych wszystkich pięknych kolorów nie ma nigdzie stacjonarnie (a wierzcie mi, że obeszłam prawie każdą Sephorę w Warszawie).

Znacie pomadki z tej serii? Lubicie tę markę czy jest dla Was nowością?

Pozdrawiam,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy