Autor: 2017/03/09

Nowości ostatnich tygodni | styczeń, luty, marzec 2017

Niedawno zaczął się trzeci miesiąc nowego roku, a ja do tej pory pokazywałam Wam tylko nowości przełomu 2016 i 2017 roku. Czas na nową dawkę kosmetyków kolorowych, uzupełnienie braków w kosmetyczce (tak, jeszcze takie istnieją!) i przetestowania nowości różnej maści. Jeśli jesteście ciekawe jakie produkty z kolorówki i pielęgnacji do mnie wpadły - czytajcie dalej.


Na pierwszy ogień pokażę Wam kolorówkę - bo jest jej odrobinę więcej i chcę mieć to za sobą - wierzcie lub nie, ale kupowanie kosmetyków do makijażu dobija (ich ceny są zazwyczaj wyższe niż moja codzienna pielęgnacja), szczególnie kiedy kończą się ulubione produkty. I tak było z moim ulubionym, najlepszym na świecie korektorze - Nars Radiant Creamy Concealer w kolorze Vanilla (Light 2). Wygrzebuję z opakowania resztki, ale na dniach otworzę kolejne opakowanie. Jest to mój korektor ideał - dobrze kryje, można budować jego poziom. Dobrze wygląda solo, bo nie odcina się od reszty skóry. Jeszcze nie zdążył przesuszyć mojej okolicy pod oczami, mimo, że używam go od października bez przerwy. 

• Najlepszy korektor | Nars Radiant Creamy Concealer


Kolejne gagatki to dwie nowe pomadki Sephory - Creamy Lip Stain w kolorze 03 i 13. Wiąże się z nimi całkiem zabawna, przyjemna historia. Z okazji podwyżki mój chłopak postanowił zrobić mi prezent i zapytał jaką chcę pomadkę, a więc wysłałam mu, że jedną z tych dwóch. Jak to mężczyzna, nie mógł zdecydować się na jeden kolor i jak sam stwierdził - podjął jedyną słuszną decyzję - wziął obydwie :D Best boyfriend ever! Na Instagramie pokazywałam Wam swatche tych pomadek - zapraszam >klik<.


Kolejna nowość u mnie to kolejny hit (szczerze mówiąc nie wiem jak ja trafiam na samych ulubieńców, sama jestem w szoku :P). Mowa tu o nowym różu marki Benefit - GALifornia. Tak się składa, że ostatni post dotyczył tego różu, więc po obszerniejszą recenzję oraz to jak wygląda na policzku możecie zobaczyć właśnie tam. Tutaj napomknę Wam tylko, że róż ma koralowy odcień, a jego wykończenie jest satynowe, mieni się pięknie na złoto. Utrzymuje się od nałożenia do demakijażu. W ciągu dnia znika bardzo delikatnie. Dla mnie ulubieniec i wybawienie na jeszcze pochmurne, zimowe, wczesnowiosenne dni.

• Benefit - GALifornia


Oczywiście nie mogłam się obejść wśród hitu Instagrama - w ciągu miesiąca marca w Douglasie możecie dorwać wychwalany pod niebiosa w całej sieci puder Laura Mercier - Lose Setting Powder. Nie mogłam się oprzeć i go zakupiłam. Puder został przeceniony z 215 złotych na 149 złote. Na szczęście miałam jeszcze bon do sklepu i za całość zapłaciłam tylko 49 złotych. Jestem szczęśliwą posiadaczką idealnie zmielonego pudru, który wygładza cerę i matuje na kilka dobrych godzin. Nie chcę jeszcze wystawiać opinii, bo jeszcze nie ze wszystkimi podkładami go wypróbowałam, nie we wszystkich możliwych warunkach. Także stay tuned - pewnie za jakiś czas się pojawi.


Jeśli chodzi o pielęgnacje, wykorzystałam swój krem i żel do twarzy. Hity, których od dwóch lat używałam niezmiennie - żel i płyn micelarny z Biodermy. I krócej znany dla mnie, jednak również ukochany krem Evree Esentials. Wszystko, co dobre niestety się kończy, dlatego chwyciłam po próbki i znowu się zakochałam. Oczywiście w kremie Kiehl's Ultra Facial Cream. Idealnie nawilża cerę, ale dam znać dopiero po dłuższym czasie jak się sprawuje. Przy okazji dorwałam żel Ultra Facial Cleanser, który mniej mnie zachwyca, ale mimo wszystko dobrze domywa twarz z resztek makijażu, a także nie powoduje ściągnięcia buzi. Na ostateczny werdykt trzeba będzie jeszcze poczekać.


W ostatnim zimowym czasie miałam trochę problemów włosowych. Długo używałam produktów bez SLSów, potem jednak znowu przestawiłam się na takie szampony. I to niestety był błąd. Na zimę włosy zaczęły mi znowu wychodzić garściami, dlatego wypróbowałam serię Jantar, po której nie mogłam wyleczyć się z łupieżu. Postanowiłam znowu wrócić do bardziej sprzyjających składów (to jedne z niewielu produktów, wśród których skład ma dla mnie znaczenie). Postawiłam na wszędzie wychwalaną markę Insight. Zakupiłam sobie zestaw szamponu i odżywki. Na razie jestem w fazie testów, ale mam wrażenie, że skóra głowy i same w sobie włosy odżyły po moich zdradzieckich wyczynach.



Co nowego wpadło do Waszej kosmetyczki? Dajcie koniecznie znać! Znacie moje nowości? :)

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy