Autor: 2017/03/02

Makijaż ulubieńcami lutego'17

W najkrótszym miesiącu w roku starałam się zminimalizować czas, który marnuję. Zdecydowanie udało mi się to osiągnąć w makijażu. Został on ograniczony do niezbędnego minimum, bez którego nie mogę się obejść. Zrezygnowałam z jednego kosmetyku, który wydawałby się najważniejszym w makijażu. Co to jest? Zapraszam do lektury.


W ostatnim czasie moja cera ma całkiem dobre dni. Nie przetłuszcza się zbytnio, nie znajduję nigdzie suchych skórek, a niedoskonałości odeszły w zapomnienie. To dobry moment, żeby i podkład odszedł w zapomnienie, dlatego cały poprzedni miesiąc (oprócz kilku dni, kiedy moja cera musiała wyglądać dobrze przez dłuższy czas) przestałam używać podkładu. Jestem z siebie dumna, bo zawsze ten produkt był dla mnie numerem jeden. W tym miesiącu postawiłam na korektor i dobrze dobrany kolorem pudrowy podkład. Korektor jak same wiecie to Nars Radiant Creamy Concealer. Na jego temat pisałam w ostatnim poście i myślę, że zrecenzowałam go wzdłuż i wszerz, dlatego nie będę się zbytnio rozwodzić. Jest do dosyć lekki korektor, który dobrze zakrywa cienie pod oczami i niedoskonałości. Mój osobisty ideał. I nawet z samym korektorem mogłabym wyjść normalnie z domu, jednak nie chciałam, żeby moja cera się przetłuszczała, dlatego używałam Studio Fix Powder Foundation od Mac Cosmetics. Leżał bardzo długo u mnie w szufladzie, ale nareszcie nastały dla niego dobre czasy. Świetnie sprawdza się w duecie z powyższym korektorem. Matuje, ale nie całkowicie na płasko, a kolor jest dobrze dobrany (wcześniej był chyba dla mnie za jasny). Pięknie ujednolica cerę i gruntuje korektor. Jak dla mnie same plusy. Jednak warto dobrze przygotować cerę pod sam produkt w pudrze.



Niestety przez moje dosyć okrągłe policzki nigdy nie wychodzę z domu bez pudru do konturowania. Od długiego czasu moim ulubieńcem jest trio ze Smashbox, a właściwie jeden z najchłodniejszych kolorów w paletce. Idealnie podkreśla kości policzkowe, nie wygląda na twarzy brudno, nie zapycha, a utrzymuje się na twarzy aż do samego demakijażu. Ostatnio nawet zaczęłam używać cieplejszego odcienia, w celu ocieplenia twarzy (albo wizerunku haha :D). Idealnym dopełnieniem do bronzera jest rozświetlacz. I tu nie żałuję, że wyrzuciłam wszystkie inne, których nie używałam na rzecz tego cuda z Mac Cosmetics. Mowa tu oczywście o rozświetlaczu Lightscapade, który świetnie wygląda przy jasnej cerze. Na lato zapewne zakupię jeszcze Soft&Gentle, który będzie wyglądał lepiej przy skórze muśniętej słońcem. Czasami zaznaczam też policzki różem, w zależności od tego, co nakładam na usta. Zazywczaj jest to Nars Orgasm lub Benefit Galifornia.

• Smashbox Contour Kit

• Mac Mineralize Skinfinish Lightscapade

• Nars Orgasm



Oczywiście bez ramy dla całej twarzy nie możemy się obejść. Mowa tu o brwiach. Używam prawie bez przerwy duo do brwi od Lily Lolo. Jeśli chodzi o makijaż - zawsze muszę zaznaczyć też linię rzęs, chociaż trochę, to optycznie pogrubia i unosi moje płaskie rzęsy. I do tego używam albo pierwszego lepszego ciemniejszego cienia do powiek (w różnych kolorach, najczęściej czarny, brązowy, granatowy, zielony). Ostatnio jednak zaczęłam używać tego pudru do brwi i spisuje się całkiem nieźle. Na szczęście na dodatkowy ratunek przychodzi maskara Chanel, o której też ostatnio pisałam. Le Volume De Chanel to niemal maskara idealna. Na moje płaskie rzęsy ciężko coś poradzić, ale dłuższą historię przeczytacie (albo już przeczytałyście <3) we wpisie o tym tuszu.




Zazwyczaj nie wychodzę z domu bez pomalowania ust, choćby pomadką ochronną. Chociaż z nią wygrywają po prostu nawilżające pomadki. Moim hitem są ostatnio pomadki ze Smashbox Be Legendary, które nakładają się obłędnie, trzymają się na ustach jeszcze lepiej, a po zjedzeniu pozostaje jeszcze pigment, który całkowicie wtopił się w czerwień ust. Mam aktualnie dwie pomadki z tej serii (a chciałabym jeszcze dwie :P) - Safe Word oraz Mulberry. O tym pierwszym matowym nudziaku już Wam pisałam, druga pomadka to raczej nowość u mnie, ale idealnie wpasowuje się w moje gusta. Mam ochotę jeszcze na 9 to 5 oraz Nude Mood. Znacie te pomadki?



A tak mniej-więcej wygląda teraz mój makijaż ;)


Jak więc stworzyć najszybszy i trwały makijaż? Używać sprawdzonych produktów. Wtedy wiemy jak ich używać i czy mogą spłatać nam figla w ciągu dnia.

Jak wyglądał Twój makijaż w lutym?

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy