Autor: 2017/02/20

Czy warto wydać ponad 100 złotych na maskarę? | Chanel - Le Volume De Chanel

Produkty wysokopółkowe są pożądanym obiektem przez chyba wszystkie kobiety. Każda z nas chce mieć coś, co sprawi, że będziemy czuły się dobrze nie tylko od święta, ale chcemy każdy dzień był dla nas wyjątkowy. To może ułatwić delikatny detal, jakim jest makijaż. Myślę, że produkt marki wyselekcjonowanej może nam dodać dużo pewności siebie, szczególnie jeśli spełnia nasze oczekiwania. Zapraszam na recenzję maskary, która jest już hitem wśród blogosfery.


Nie jest mi łatwo pisać o maskarze, która kosztuje 159 złotych. Jedne z Was powiedzą, że to szaleństwo, drugie, że to norma. Ja uważam, że jeśli jakość idzie w parze z ceną - jestem w stanie ją przeznaczyć na ulubiony produkt. Na szczęście istnieje coś takiego jak karty podarunkowe i właśnie dzięki niej stałam się posiadaczką tej kultowej już maskary. Chyba już wspominałam, że takie karty to najlepsze prezenty? ;)


Kilka słów od producenta...

Maskara zapewniająca błyskawiczny efekt makijażu już po nałożeniu pierwszej warstwy. Rzęsy stają się dłuższe, grubsze i bardziej gęste. Pokryte intensywnym kolorem, optycznie powiększają oczy. 

Idealne połączenie wyjątkowej szczoteczki i formuły zapewnia rzęsom intensywną objętość. 
• Szczoteczka, opracowana na wyłączność CHANEL, zwiększa objętość rzęs, dzięki specjalnie zaprojektowanym dyskom w kształcie płatków śniegu, ułożonych jeden na drugim, aby zapewniać nieskazitelne wykończenie makijażu.
• Szybkoschnąca płynna formuła pozwala modulować pożądaną intensywność makijażu.
• Kompozycja wosków momentalnie zwiększa objętość rzęs. 
• Szybkoschnąca guma akacjowa utrwala podkręcony kształt rzęs, uzyskany dzięki szczoteczce, i zwiększa objętość rzęs z każdą kolejną warstwą maskary. 
• Składniki tworzące idealnie przylegającą warstwę zapewniają rzęsom sprężystość i umożliwiają równomierne rozprowadzanie maskary. 


Co o niej sądzę...

Jak widać - obietnice producenta są zdecydowanie określone. Obiecuje nam objętość, długość oraz pozostanie na miejscu po podkręceniu. Jak jest w moim przypadku? Moje rzęsy charakteryzują się tym, że są długie, jednak rosną prosto. Nawet po podkręceniu zalotką wracają do swojego stanu sprzed podkręcenia zazwyczaj od razu po pomalowaniu tuszem. Jest to uciążliwe, nawet w przypadku doklejania rzęs - niestety po złączeniu ze swoimi naturalnymi również opadają i powodują efekt smutnych oczu. Ta maskara na szczęście sama w sobie podkręca i pogrubia rzęsy, więc nakładając ją optycznie zwiększam objętość. Mimo wszystko moje rzęsy opadają, jednak nie tak szybko jak w przypadku innych maskar. Maskara pogrubia rzęsy lekko je sklejając (analogicznie przy każdej warstwie co raz bardziej). Przy jednej warstwie jest to niewidoczne, przy dwóch - trzech już tak. Nie przeszkadza mi ten efekt za bardzo, bo skoro nie mogę mieć uniesionych rzęs, niech chociaż będą pogrubione. Maskara nie odbija się na moich tłustych powiekach, nie tworzy efektu pandy. Plusem oczywiście jest to, że tusz nie osypuje się w ciągu dnia, wytrzymuje od makijażu, aż do demakijażu. A ten jest bardzo łatwy - nie ma potrzeby tarcia oczu płynami dwufazowymi. Produkt rozpuszcza się pod delikatnym płynem micelarnym. 

(po lewo - jedna warstwa tylko na górnych rzęsach, po prawo - dwie warstwy)

Ode mnie maskara otrzymuje same plusy - minusów nie widzę. Jestem w niej zakochana, jednak chciałabym przetestować jakiś odpowiednik. Znacie taki? Co sądzicie o produktach wysokopółkowych, które będą z Wami maks 3-4 miesiące? Jestem bardzo ciekawa. Jakie produkty Chanel polecacie?
I moja odpowiedź na pytanie tytułowe - warto! Na potwierdzenie mogę Wam powiedzieć, że przetestuję też wersję wodoodporną na wakacje, gdzie wiem, że będę przez połowę czasu spędzać w wodzie ;)

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy