Moja paleta cieni Mac Cosmetics | Patina, All That Glitters, Humid, Brun

Mac Cosmetics ma tak wielki wybór cieni, jak i pomadek. Zaczynając od wykończeń, aż po odcienie. Oczywiście przy cieniach do powiek liczy się zdecydowanie jakość. Uzupełnianie paletek oferuje już wiele marek, ale te najbardziej popularne to właśnie Inglot i Mac. Ale niedawno można też takie wkłady dorwać w Polsce od Hani w Glam Shopie lub ściągnąć zza granicy od Makeup Geek. Z żadnymi z tych cieni nie miałam do czynienia, jednak cienie Mac wystarczają mi w zupełności. Zobaczcie jak skomponowałam swoją poczwórną paletę cieni.


Swoje cienie dorwałam na promocji w Douglasie, gdzie cienie i pomadki marki Mac można było dorwać z -30% rabatem. Bardzo korzystna oferta, tym bardziej, że same wkłady kosztują 57 złotych. Jeden z tych cieni oraz paletkę miałam - dostałam ją w prezencie świątecznym od Olgi - A piece of Ally <3 A wiecie co jest najlepsze? Również obdarowałam ją taką paletką i cieniem (w innym kolorze).


Zacznę może od wykończeń cieni, których jest aż siedem! Z tej okazji poszłam i pomacałam sporo cieni w salonie Mac. Obsługa chyba miała mnie dosyć ;)

Frost - te cienie dają efekt zmrożenia. Są bardziej błyszczące niż satynowe, ale nie mają dużych widocznych drobinek. 
Lustre - prześwitujące cienie, które mogą sprawiać problemy z osypywaniem, zazwyczaj są to osypujące się drobinki.
Matte - cienie typowo matowe. Ładnie się rozprowadzają, choć są opinie, że mogą być kredowe i sprawiać problemy z blendowaniem, 
Satin - cienie między matem, a błyskiem. Chyba nie ma innego określenia na satynę. Są delikatne, zostawiają poświatę. Chyba moje ulubione wykończenie tych cieni, nie są aż tak płaskie jak matowe.
Velux - wykończenie jest podobne do matów, jednak formuła jest bardziej kremowa.
Velux Pearl - bardzo kremowe, napigmentowane drobinami, ładnie błyszczą się na powiece.
Velvet  - mniej napigmentowane niż typowe maty, kolor da się budować


W swojej toaletce posiadam już paletę cieni pochodzącej z kolekcji Cinderella - Stroke of Midnight. Mam ją już około roku i bardzo ją lubię. Zazwyczaj to ona jest wykorzystywana na większe wyjścia. Dzięki tej palecie nie miałam wątpliwości co do jakości cieni Mac'a.

Mac - paleta cieni Cinderella - Stroke of Midnight



Patina - wykończenie Frost - ciemnoszary brąz ze złotą perłą. Neutralny kolor, który lubię na codzień nakładać na całą powiekę. Odkąd dostałam go od Olgi noszę go prawie codziennie! Wg mnie nie jest ciemny, raczej jest średnim kolorem, który można budować. Nałożony palcem na powiekę pięknie na niej połyskuje.

All That Glitters - wykończenie Velux Pearl - beż ze złotą perłą. Uwielbiam ten kolor! Jest mocno napigmentowany i nie sprawia żadnych problemów z nakładaniem. Jest różowo-brzoskwiniowy i w codziennym makijażu bardzo przykuwa uwagę, a przy takim na większe wyjścia idealnie ją podkreśla.

Humid - wykończnie Frost - intensywna zieleń z blaskiem. Idealna neutralna zieleń, która połyskuje na złotawo. Pewnego dnia zrobiłam sobie roztartą, niewyciągniętą kreskę tym cieniem i dostałam kilka komplementów. Ten kolor pięknie podkreśla moją piwną tęczówkę, a ja lubię takie akcenty kolorystyczne. A do tego zielony to mój ulubiony kolor, więc nie mogło go zabraknąć w tej paletce!

Brun - wykończenie Satin - przytłumiony czarnawy brąz. Z tym opisem bardzo się zgadzam. Zimny, satynowy odcień idealnie wygląda jako podkreślenie linii rzęs lub cień do brwi. Nałożony lekką ręką i wyczesany wygląda niesamowicie z moimi brwiami. I skromnie mówiąc - jeszcze nie miałam takich pięknych brwi!


Powyżej możecie zobaczyć swatche bez żadnej bazy, nałożone jednym ruchem. Zdjęcie jest delikatnie rozjaśnione, więc może wyglądać, jakby pigmentacja tych cieni była przeciętna - jednak nie jest, wierzcie mi.

Jakie są Wasze ulubione cienie? Macie cienie Mac? Który z nich jest dla Was must-have?

Pozdrawiam,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Paulina blog | BLOG Design: karografia.pl