Autor: 2016/12/07

Makijaż na święta

Każda z nas chciałaby na święta wyglądać efektownie, olśniewająco i jak piękna zadbana kobieta. Ciocie, babcie, wujkowie będą nas oglądać i chyba nikt nie chce wypaść niekorzystnie. Tylko jak to zrobić, kiedy pracujemy do 23 grudnia, a w dniu Wigilii musimy smażyć karpia? Odpowiedź jest krótka: użyj swoich sprawdzonych kosmetyków! Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda mój makijaż świąteczny, zapraszam do czytania. Pamiętajcie, że od poniedziałku do niedzieli publikujemy z dziewczynami posty świąteczne z serii #winterweek.


Jeszcze wszystko wykładasz na stół wigilijny, a sama nie jesteś gotowa? Za każdym razem mam to samo. W tym roku się przygotowałam i już wiem, jaki makijaż nałożę. Na pewno będą to moi ulubieńcy, o których już czytaliście nie raz, nie dwa.


Makijaż oka to nic innego jak złoty cień na całą powiekę, odrobina neutralnego brązu w załamanie i czarna kreska na górną powiekę. Mocno wytuszowane rzęsy i makijaż zrobiony. Klasyk sam w sobie, który lubi każdy i potrafi wykonać każdy. Tak naprawdę mogłabym nazwać post jako makijaż uniwersalny, na każdą okazję, ale czemu nie wykorzystać go na święta? Mój idealny makijaż jest wykonany za pomocą palety Narsa, którą całkiem niedawno Wam pokazywałam. Użyłam z niego dwa cienie - złoty i brązowy. Do zaznaczenia linii rzęs i narysowania ogonka użyłam eyelinera z Mac w kolorze najczarniejszej czerni. Na brwi nałożyłam kredkę Catrice, a na koniec utrwaliłam je żelem tej samej marki. Proste? Myślę, że banalne. Warto postawić na ulubiony makijaż oka, ponieważ tego dnia nie ma zbyt dużo czasu na blendowanie i kombinowanie.


Na ustach pojawia się również klasyk - czerwone usta. I wiem, że niektórym na Wigilię i święta to nie pasuje, ze względu na ilość pochłanianych dań, jednak mi to nie przeszkadza. Używam tego dnia sprawdzoną pomadkę, która trzyma się na moich ustach niewiarygodnie długo. Nawet jeśli zjem ją razem z karpiem, pozostanie na nich czerwona poświata, która podkreśli naturalny kolor ust. Mowa tu oczywiście o pomadke Mac w odcieniu Russian Red. Czy ktoś jest w ogóle zaskoczony moim wyborem?! 


Na całą, przygotowaną twarz, nałożyłam mój ulubiony podkład, czyli Clarins Everlasting. Wygląda naturalnie, ale pięknie kryje i wygładza całą buzię. Dobrze wygląda w świetle sztucznym i naturalnym, więc czego chcieć więcej? Pod oczy nałożyłam korektor Nars - Radiant Creamy Concealer, a wszystko utrwaliłam pudrem Flawless Matte z Lily Lolo. Tego dnia chcę postawić na błysk kontrolowany. Do tego użyłam tego samego cienia, który położyłam na powieki. Do wykonturowania, standardowo, wykorzystałam paletkę ze Smashbox. Róż to nic innego jak Nars Orgasm. Szybko, przyjemnie i bez kilograma tapety. Tak, jak lubię najbardziej.


Na jaki makijaż zdecydujecie się w te święta? Czy to będą czerwone usta, a może coś innego? Koniecznie dajcie znać!

Pamiętajcie, aby zajrzeć do dziewczyn:

Olga: www.apieceofally.pl
Kasia: www.minimalniee.blogspot.com/
Agnieszka/aGwer: www.agwerblog.pl
Agnieszka/White Praline: www.whitepraline.pl/
Alicja/AlaMaKota: www.kotmaale.pl
Agnieszka: www.agnieszkabloguje.pl/
Klaudyna/ekstrawagancka: ekstrawagancko.blogspot.com/
Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com/


A tutaj moje dotychczasowe posty z serii #winterweek. Będzie Nam bardzo miło jeśli przyłączycie się do zabawy i dacie znać, jak Wam się podobają takie serie postów!


Buziaki,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy