Autor: 2016/10/05

YouTube made me buy it

Chyba każda z nas YouTube, strefa blogerska zachęciła do zakupu jakiegoś produktu. Bo przecież każda z nas lubi sprawić sobie przyjemność! A jeśli ma jeszcze dobre opinie to jesteśmy wręcz do tego popychane. Nakręcamy się same w koło, oglądając filmy z recenzjami, czytając posty na blogach. I ja też jestem ofiarą kilku (a może większości) produktów. Jeśli zobaczyć, co kupiłam pod wpływem recenzji, zapraszam!



Już od jakiegoś czasu planowałyśmy z Olgą A piece of Ally stworzyć razem posty, mamy wiele pomysłów, a jednym z nich jest właśnie ten - YouTube made me buy it. Kiedy Olga mi o nim napisała, od razu się zgodziłam. To świetny pomysł, żeby przejrzeć swoją kosmetyczkę i wyłonić kilku gagatków, których zakupu żałuję, lub kocham i kupiłabym jeszcze raz. Największym funem jest to, że obie nie wiemy, co dodamy w tym poście! :)

Na pierwszy ogień wskakuje róż od Narsa o wdzięcznej nazwie Orgasm. Niedawno wskoczyła recenzja na jego temat, a ja z każdym użyciem kocham go co raz bardziej. Wygląda pięknie na każdym kolorze cery. Moja cera jest oliwkowa i współgra z nią cudownie. Cera mojej siostry jest neutralna, w kierunku ciepłej, na niej również wygląda pięknie. Moja mama ma za to cerę neutralną w kierunku chłodnej i wygląda w nim jak milion dolarów. Na jednym ślubie i weselu miałyśmy go wszystkie trzy na sobie, a wyglądał inaczej. Jestem nim oczarowana. I wiecie co? Wcale się nie dziwię, że ma takie recenzję. A ląduje na mojej liście jako pierwszy, bo to właśnie Olga trochę popchnęła mnie do jego zakupu swoim postem z zamiennikiem tego cacka.



Na drugim miejscu nie może się obyć bez mojego niezbędnika w kolorówce. Mam tu na myśli pomadkę Mac w odcieniu Russian Red. O tej pomadce mówi się wiele, a najbardziej zakochałam się w niej dzięki Red Lipstick Monster, którą ówcześnie bardzo lubiłam. Pomadka klasyk, która również pięknie dopasowuje się do cery. Współgra z każdym makijażem. Uwielbiam ją na dzień i na wieczór. W ostatnim poście, podczas tygodnia #loveyoulipsweek, pokazałam ją pośród moich top trzech ulubionych pomadek Mac. A co więcej, Olga u siebie też ją pokazała ;)

• Mac Cosmetics - Russian Red
• Top 3 pomadki Mac Cosmetics



Pędzle Zoeva to coś, co trafiło w strefę YouTuberską już jakiś czas temu, ale trafiło jak grom z jasnego nieba. Nagle większość polskich i zagranicznych dziewczyn pokazywało te pędzle, jako coś, czego nie można podrobić, a jakość jest jak ze snów. Głównie zachwalała je Maxineczka i Katosu, a jeśli polecają coś guru makijażowe - nie mogą się mylić, a szczególnie jeśli chodzi o narzędzia pracy. Mam w swojej kolekcji kilka pędzli Zoeva, są dla mnie przyjemnym umileniem pracy. Bez kilku nie mogę sobie wyobrazić życia (np. ten do kresek), a inne mogę zastąpić tańszym i zamiennikami, a będą pracowały z tym samym efektem (np. pędzel do podkładu). Wiem, że ich jakość jest cudowna, na pewno kupiłabym je ponownie.

• Zoeva Classic Eye Set - zestaw 6 pędzli w etui


Kolejnym produktem, a właściwie produktami są lakiery hybrydowe. Szał na nie trwał już bardzo długo, ale ja i mój sceptycyzm bardzo walecznie nie chciałam się z nimi zapoznać bliżej. Ale złamałam się, Olga trochę mi w tym pomogła i nie żałuję. Na pierwszy rzut zakupiłam zestaw Semilac i jestem z niego bardzo zadowolona. Mam ochotę powiększyć swoją kolekcję o inne marki, dajcie znać jakie lubicie najbardziej, zapewne pokieruję się Waszymi poleceniami. Lakiery te są dla mnie świetne, bo nadmierna ilość dezynfekantów w szpitalu i częste mycie rąk ich nie niszczy, z czego jestem oczywiście bardzo zadowolona!

• Zestaw startowy Semilac | pierwsze hybrydy, wrażenia, spostrzeżenia
• Semilac 167 Surfer Wave


Ostatnim, ale najbardziej emocjonującym przedmiotem w dzisiejszym zestawieniu jest paletka Mac Cosmetics z limitowanej edycji Cinderella. Dlaczego najbardziej emocjonującym? Ponieważ była to chyba najpiękniejsza, najbardziej rozpoznawalna i najbardziej oczekiwana limitowanka Mac. Jeszcze przed premierą zagraniczne YouTuberki pokazywały szminki, Beauty Powdery no i to cacko - paletkę Stroke of Midnight. Była dla mnie jak wyśniona! Codziennie wchodziłam na stronę Mac (ponieważ nigdzie nie było informacji o dacie premiery online i stacjonarnie), a mój chłopak pukał się w głowę patrząc co ja wyprawiam i jak bardzo oszalałam na punkcie tej palety. Jak tylko ją opublikowano poleciałam po zajęciach do kilku warszawskich salonów Mac, ale była od razu wykupiona. Na szczęście zdążyłam zakupić ją online (a właściwie zakupił ją mój chłopak, bo nie zdążyłabym wrócić do domu). Po kilku oświeżeniach była już wykupiona. Ale przyszła do mnie, rozpakowałam ją i pokochałam na wieczność. Chyba nigdy nie byłam tak zadowolona z jakiegokolwiek kosmetyku, a nawet jak ją zdenkuję to nie oddam jej w akcji Back2Mac, ze względów sentymentalnych. Na blogu oczywiście paleta się pojawiła, jako jeden z pierwszych moich postów, dla śmiechu, zapraszam do obejrzenia tych brzydkich zdjęć :)



Podsumowując - pokazałam Wam kosmetyki, które kupiłam pod wpływem YouTube, albo recenzji na blogach koleżanek po fachu. Te akurat to perełki, które mi się sprawdziły i za nic w świecie nie pozbyłabym się ich ot tak. Te produkty, które mi się nie sprawdzają (np. korektor Pro Longwear z Mac), od razu lecą w świat, nie chcę zaprzątać sobie nimi głowy. To chyba dobra opcja, szczególnie wtedy, kiedy nie ma na nie miejsca.


Dziewczyny, czy jest coś takiego, co kupiłyście pod wpływem YouTube lub recenzji na blogach? Albo coś, co kusi Was w tym momencie? Dajcie znać! 

Koniecznie wpadnijcie do Olgi, żeby zobaczyć jej post YouTube made me buy it. Sama lecę czytać, nie mogę się doczekać!

Buziaki,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy