Autor: 2016/10/28

Pierwszy raz z hybrydami Victoria Vynn Salon Gel Polish

Manicure hybrydowy opanował sieć, a także opanował moje paznokcie. Co więcej, opanował także paznokcie wszystkich bliskich mi kobietek, które są bardzo szczęśliwe z tego, że mogą mieć piękne paznokcie na dłużej niż kilka dni. Marek lakierów hybrydowych jest co raz więcej, a dziś testuję te amerykańskiej firmy Victoria Vynn.


W paczce, którą dostałam od marki znalazłam cztery lakiery kolorowe, a także bazę i top. Byłam niesamowicie ciekawa tych produktów, tym bardziej, że co raz częściej widzę je na blogach moich koleżanek. Kolory, które dostałam to 105 Silver shade, 120 Electric wine, 121 Stand by me, 125 Khaki path. Numery od 120 do 125 są najnowszymi kolorami, które dopiero miały premierę.


Lakiery zamknięte są w czarnej buteleczce z bardzo widocznym oznaczeniem koloru na nakrętce. Dotyczy to kolorów, a także bazy i topu. Opakowania są bardzo szczelne, po mocnym zakręceniu nic się nie wydostaje poza. Hybrydy mają konsystencję bardzo zbliżoną do tej Semilaca, mianowicie baza jest najrzadsza, troszeczkę gęstszy jest kolor, a top jest po prostu gęsty. Lakiery przy nakładaniu nie rozlewają się po skórkach, a pędzelek ułatwia precyzyjne nakładanie. Krycie tych lakierów określiłabym jako dobre. Standardowo trzeba położyć dwie warstwy, jednak jeśli nakładacie bardzo bardzo cienkie, trzeba nałożyć trzy. 


105 Silver shade - kolor, który ma w sobie delikatne drobinki, można nawet powiedzieć, że to perła, ale niezbyt zauważalna. To jedyny kolor jaki sama wybrałam i nie sądziłam, że będzie miał takie wykończenie, to niedopatrzenie z mojej strony. Jednak ani trochę mi to nie przeszkadza. Jednak ten kolor to jeszcze nie jest idealny szary, którego poszukuję (znacie jakiś lakier hybrydowy w odcieniu light grey?) 

120 Electric wine - mocna czerwień, lekko wpadająca w róż. Kolor przepiękny, nie sądziłam, że aż tak mi się spodoba. Nie ma w sobie żadnej perły, żadnego brokatu, ot kremowy lakier. Przepiękny w swojej prostocie!

121 Stand by me - zgaszona, lekko rozbielona śliwka, która również skradła moje serce. Ma perłową poświatę, wygląda bardzo ciekawie na paznokciach (zdążyłam pomalować nim paznokcie koleżanki). Jest to ciepły, jesienny odcień. Wymaga trzech warstw, aby kryć w pełni. 

125 Khaki path - to kolor khaki, jednak bardzo przytłumiony, bardzo specyficzny, nie spotkałam się jeszcze z hybrydą o takim kolorze. A jak wiecie, lubię nieoczywiste kolory na paznokciach ;)


Mój pierwszy wybór to numer 105. Dokleiłam na top czarne cyrkonie, na paznokciach serdecznych i kciukach, jednak pozostała tylko na tym jednym widocznym paznokciu. Albo zbyt krótko utwardziłam hybrydę, albo nie docisnęłam cyrkonii. Hm ;) Spróbuję następnym razem ponownie. 


Znacie hybrydy Victoria Vynn? Jakie kolory polecacie? Bo ja mam chrapkę na kilka kolejnych odcieni! A z lakierami bardzo dobrze się pracuje, więc myślę, że to nie koniec naszej przygody. Dodatkowo ponawiam pytanie - znacie lakier hybrydowy w odcieniu light grey? Właśnie poszukuję idealnej szarości ;)

Pozdrawiam,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy