Autor: 2016/10/10

Nowości (nie tylko kosmetyczne) września '16

W ostatnim miesiącu zużyłam troszkę kosmetyków, ale zakupiłam też nowe. Oczywiście nie obyło się bez zakupów moich ulubieńców, ale sezon jesienny skłania również do zakupów ubraniowych, dlatego pokażę Wam również dwie perełki, które zakupiłam i noszę bez przerwy. Zapraszam.


Na pierwszy rzut chcę Wam pokazać łupy z szybkiej promocji w Sephorze (już nie pamiętam czy była ona we wrześniu, czy na końcu sierpnia). Nie obyło się bez Narsa i Originsa, który jest dla mnie co raz ciekawszy. 

Nars to paleta L'amour, Toujours L'amour. Piękna lustrzana, solidna paleta z cudowną zawartością. Niestety opakowanie jest okrutne, co widać na tym zdjęciu. Lustro się po prostu porysowało, mimo, że dbam o nie, a do kosmetyczki zabrałam ją tylko raz. Aż mi przykro, że tyle pieniążków, a taka jakoś tego lustra. Fakt, że była na nim naklejka, ale zabrudziła się równie nieestetycznie, więc ją zdjęłam. Nie był to dobry wybór. Niedługo pojawi się post z tą paletą i makijażem, więc bądźcie cierpliwi.

Kolejny gagatek z tego zdjęcia to maseczka Origins, która wzbudza we mnie bardzo skrajne emocje. Maseczka jest nawilżająca, którą mamy nakładać na noc. Z jednej strony jest świetna, bardzo nawilża, ale jeśli nałożę jej odrobinę za dużo, moja cera staje się jakby obciążona. Dodatkowo w zbyt dużej ilości lubi się kleić do poduszki. Nie wiem, jak to inaczej określić, ponieważ ani razu mnie nie wysypała, po prostu daje efekt zbyt dużego nawilżenia. Jeszcze muszę ją przetestować, żeby wydać ostateczny werdykt. Jeśli macie ochotę na tę maseczkę to polecam nakładać ją w nie większej ilości niż krem.


Kolejne nowości to smaczki od Lily Lolo. To druga paczka, którą dostałam od sklepu Costasy. I jestem zachwycona jakością tych kosmetyków. Kiedyś sądziłam, że kosmetyki mineralne są dla wege-eko-freaków, ale po spróbowaniu, już wiem za czym wszyscy tak szaleją! W paczce znalazła się pomadka w odcieniu Romantic Rose, o której juz Wam pisałam. Dostałam również duo do brwi w odcieniu Dark oraz zestaw do konturowania. Czekajcie na recenzje!

• Mineralna pomadka Lily Lolo - Romantic Rose


Ostatnio zaszalałam i pozwoliłam sobie skorzystać z promocji w The Body Shop i zakupiłam trzy produkty. Między innymi jest to emulsja z witaminą E, w której jestem zakochana! Pięknie współpracuje z cięższymi podkładami, delikatnie rozświetla buzię i pozostawia ją dobrze nawilżoną. Na pewno napisze o nim coś więcej. Dodatkowo do koszyka wrzuciłam żel o zapachu grejfruta, a także scrub o zapachu truskawki. Uwielbiam owocowe kosmetyki do kąpieli, a te pachną obłędnie! W jakiś sposób trzeba zatrzymać lato ;)


W końcu  udało mi się dorwać tonik hamamelisowy Evree. Wykańczam właśnie wersję różaną, a chciałam też wypróbować ten. Tonik różany jest moim odpowiednikiem amerykańskiego all time favoritue :P Dam Wam znać jak się sprawuje ten błękitny gagatek i jaka jest miedzy nimi różnica. W ostatnim denku widziałyście, ze wykonczyłam krem Essential również tej marki, wiec nie mogłam zrobić nic innego niż pobiec po następne opakowanie.

• Zużycia września '16


W ostatnich dwóch denkach zobaczyłyście także moje ubytki w Biodermie, a że jest to jedyna marka, która w pełni zadowala mnie jeśli chodzi o demakijaż, nie mogłam nie zrobić sobie dostawy. Uwielbiam ten duet do demakijażu, żadne inne kosmetyki tak dobrze nie domywają mojej buzi. Słyszałam również o innych kosmetykach tej marki, ale wersja Sebium jest idealna dla mojej skłonnej do zanieczyszczeń cery. Pełna recenzja tych kosmetyków już się pojawiła, serdecznie zapraszam do jej przeczytania.

• Bioderma - Sebium Gel Moussant, Sebium H2O


W ostatnim czasie weszłam również do stacjonarnego sklepu Kiehl's w Arkadii. Szukam idealnego serum do twarzy, a bardzo znany Midnight Recovery Concentrate ma w swoim składzie lawendę. I tego obawiałam się najbardziej. Kiedyś po płynie do kąpieli o zapachu lawendy byłam cała wysypana krostami alergicznymi. Od tych kilku, albo nawet dziesięciu lat, unikam tego składnika jak tylko mogę. Po tak wielu pozytywnych recenzjach chciałam się przełamać i sprawdzić jak będzie się zachowywać na mojej cerze. I powiem Wam, że nie dość, że ta próbka starczyła mi na ponad tydzień codziennego używania, to moja cera jest w tak dobrym stanie, że biegnę po opakowanie pełnowymiarowe! Buzia jest wygładzona, nie powstają nowe zmiany na mojej cerze, jest ona wygładzona, a każdy makijaż wygląda na niej trzy razy lepiej. Jestem zachwycona! Dodatkowo mam jeszcze próbkę Ultra Facial Cream, ale jeszcze z niego nie korzystałam, więc nie powiem Wam jak mi się sprawuje.


Z niekosmetycznych gagatków do mojej szafy wprowadziły się dwa swetry/kardigany z Mango. Najpierw zakupiłam ten w kolorze zgaszonego, pastelowego różu, ale za jakieś dwa tygodnie dopadłam też wersję szarą. Sweterki są bardzo miłe, przyjemne i ciepłe. Po praniu nie mechacą się, nie rozciągają, wyglądają jak nowe. Jestem z nich bardzo zadowolona. W ogóle nie wchodziłam do tej sieciówki, a teraz za każdym razem wychodzę z jakimś ciuchem. Ubrania są bardzo w moim stylu, proste, klasyczne, ale efektowne.


Dziewczyny, co kupiłyście we wrześniu? Czy też kompletujecie szafę na jesień i zimę? :)

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy