Autor: 2016/10/22

Dobra maskara poniżej 20 zł? Eveline Cosmetics - Big Volume Lash

Może powinnam napisać Wam o tej maskarze tuż przed promocją w Rossmannie, ale myślę, że to nie miałoby zbyt dużego znaczenia, ponieważ tusz, o którym chcę Wam dziś napisać kosztuje poniżej dwudziestu złotych. Kto nie marzy o wachlarzu rzęs za kilkanaście złotych?


Przed Państwem tusz do rzęs marki Eveline Cosmetics - Big Volume Lash. Dostałam go już jakiś czas temu od marki, jednak przez długi, długi czas nie chciałam jej otwierać ze względu na sporą ilość otwartych maskar w jednym czasie. Na szczęście wykończyłam sporą ilość nich (pokazywałam Wam w denku) i mogłam otworzyć ten produkt. I od pierwszego użycia jestem w niej zakochana. Ale zacznijmy od początku...


Opis producenta

Tusz o kremowej konsystencji. Idealnie podkręca i rozdziela rzęsy. Można uzyskać efekt sztucznych rzęs. Przetestowany dermatologicznie.


Co o nim sądzę?

Może opis producenta nie jest zbyt długi... Ale może to ma sens, po co dużo mówić, skoro produkt broni siebie sam? I tak jest w przypadku tej maskary. Skryta jest w dużym czarnym opakowaniu, ze złotym napisem. Bardzo minimalistyczny design, taki właśnie lubię. Wewnątrz możemy zobaczyć dużą silikonową szczoteczkę, która może przerazić posiadaczki małych oczu. Moje są duże, więc potrzebują dużego kalibru, niestety nie lubię machać wiele razy szczoteczką. Ale przejdźmy już do działania. Zazwyczaj maskary mają to do siebie, że muszą przez jakiś czas podeschnąć zanim będą w stanie zrobić z rzęsami coś sensownego. Tutaj od razu tusz był do użytku (i nie, nie był otwierany w drogerii, dostałam go prosto od producenta). Po pierwszym użyciu byłam w szoku jak bardzo ładnie wydłużył, zagęścił moje rzęsy. Po prostu zwiększył objętość. I faktycznie jeśli trochę z nią popracujemy można uzyskać efekt sztucznych rzęs. Jestem z niego bardzo zadowolona i wygryzł on właśnie inne drogeryjne tusze. Nawet Maybelline Lash Sensational, o którym mówiłam, że jest najlepszy. Nigdy mi się nie osypał, nie odbił na powiekach pod koniec dnia. Ze zmywaniem również nigdy nie miałam problemu, ale raczej radzę używać podwójnej ilości płynu micelarnego (czy czego tam używacie do demakijażu). Jedyny minus to taki, że raz na jakiś czas moje oczy są mocniej zaczerwienione, a innego dnia nie. Nie wiem czy to zależy od tuszu (który podobno jest testowany dermatologicznie), czy innego produktu.



Jak wygląda na rzęsach?


Przy okazji posta o rzęsach przypomniał mi się taki żarcik: I want my lashes as black as my soul, and as long as list of people I hate :D

Dziewczyny, miałyście styczność z tą maskarą? Jaki jest Wasz ulubiony tusz drogeryjny?

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy