Autor: 2016/09/27

Zużycia września '16

W ostatnim czasie nazbierało mi się kilka rzeczy, które wykończyłam. Na złość pokończyło się kilka moich ulubieńców, czy Wy też tak macie? Szczerze mówiąc nie sądziłam, że spodoba mi się zbieranie pustych opakowań, chyba po prostu mam teraz większe możliwości, żeby to zrobić, a jedna reklamówka nie zawala mi całego mieszkania. Zapraszam do czytania, co udało mi się zużyć w tym miesiącu.


Od razu przejdźmy do rzeczy, nie ma sensu przedłużać tej listy. Zacznijmy więc od kolorówki, której nigdy nie zużywa się na pęczki, jednak maskary, to coś, czego nie lubię wyrzucać. A nóż, może się jeszcze przydadzą (ale nie wiem do czego...)? Mam tutaj aż cztery tusze do rzęs, które wykończyłam już jakiś czas temu.

L'Oreal Volume Million Lashes So Couture So Black
Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej maskary, na początku mocno mnie irytowała, ale kiedy już podeschła, ładnie rozdzielała i malowała każdą rzęsę. Nie osypuje się, nie tworzy efektu pandy. Jednak nie jest moim ulubieńcem, bywały maskary bardziej łaskawe dla moich rzęs. Kiedyś używałam złotej wersji, była dużo przyjemniejsza i lepiej malowała moje proste rzęsy. Chętnie przetestowałabym inne wersje tego tuszu.

Too Faced Better Than Sex
Kontrowersyjna maskara, a właściwie o kontrowersyjnej nazwie ;) Na rzęsach robi efekt wow! Pięknie maluje każdą z nich, po prostu wachlarz. Jednak po tych kilku godzinach, spoglądając w lustro, również robię wow, ze zdziwienia, że jakakolwiek maskara może zrobić taka pandę. Dawno takiej nie miałam, za tak wielką cenę, a robiącą taką krzywdę. Ale podobno wersja wodoodporna nie jest juz taka oporna. Na szczęście moja to tylko miniatura.

Clinique High Impact Mascara
Przyjemna maskara na dzień, ładnie rozdziela, czesze rzęsy. Bardzo ją lubiłam, nie mam jej nic do zarzucenia, poza tym, że się skończyła! Chętnie przygarnęłabym pełne opakowanie. Na szczęście mam jeszcze jedną próbkę tej maskary.


Mac Cosmetics False Lashes Extreme Black
Ja się pytam, dlaczego oficjalny dystrybutor Mac, a właściwie strona online, już nie dodaje próbek do zamówień? Bardzo szkoda, można było odkryć świetne produkty, takie jak ten tusz, który pięknie malował rzęsy, rozdzielał je. Lubiłam go na wieczór jak i na dzień, kiedy chciałam mocniej podkreślić rzęsy. Niestety, mimo oszczędzania, próbka szybko się skończyła. A szkoda. Mimo, że tusze Mac nie są aż tak drogie, to mam żal do Mac online, że nie można dostać już żadnej darmowej próbki do zamówienia.


Żele pod prysznic to produkty, które zużywają się najszybciej (szczególnie jeśli korzysta się z nich we dwoje). I na szczęście wykorzystałam już ten żel z Dove, który był zamieszczony do pudełka Shiny Box. Chyba po prostu takie pudełka nie są stworzone dla mnie, bo nigdy nie znajduję w nich tego, co mogłoby mi się spodobać, nawet żel pod prysznic. I o ile wszystkie inne żele Dove są przyjemne w użytkowaniu, to ten zapach bardzo mnie męczył.

Kolejny żel to tanioszek z Isany, który zawsze się obroni. Ceną (bo kosztują około 4 złotych), a także zapachem. Wydajność, wydajnością, jest taka sobie, ale za taką cenę w ogóle mi nie przeszkadza. Bardzo go lubię i zazwyczaj mam jakieś opakowanie w domu.


Kolejne produkty, to moi ulubieńcy, którzy wykończyli się na raz!

Evree - Essential nawilżający krem do twarzy 20+
Jestem osobą, która raczej nie zwraca uwagi na oznaczenia wieku na opakowaniu, jeśli jakaś cera potrzebuje danej pielęgnacji, to nie ma największego znaczenia. Krem Evree to idealny nawilżacz. Spisuje się na dzień, pod makijaż, a także na noc, nałożony solidniejszą warstwą. Wygładza, nawilża, mój ulubieniec. W końcu doczeka się pełnej recenzji. W zapasie mam już kolejne opakowanie.

Sephora - Mud mask purifying & mattifying
Moja ulubiona maseczka, którą oszczędzałam jak mogłam, niestety już się wykończyła. Pięknie oczyszcza, nie pozostawia skóry ściągniętej, łagodzi zmiany na cerze, mój ideał. Jeśli inna maseczka nie będzie działała tak dobrze, na pewno do niej wrócę.


Następny ulubieniec to żel do mycia twarzy Bioderma Sebium Moussant. To mój drugi krok w demakijażu, nauczył mnie regularności, pięknie oczyszcza buzię, jak nic innego, bez uczucia ściągnięcia. Jestem w szoku, że wcześniej nie trafiłam na tak dobre kosmetyki. Zdecydowanie dał mi kopa w codziennej pielęgnacji. Wykorzystałam te 500 ml, a następna wielka butelka już ze mną. Cena rekompensuje jakość, na pewno będę kupować, bo nie sądzę, żebym znalazła coś lepszego.


Miałam też próbki kremu odżywiającego i kremu pod oczy od Resibo. Powiem Wam, że jestem w szoku, bardzo przyjemne kosmetyki, do tego naturalne (a moja cera lubi się z naturalnymi składami). Krem odżywczy pięknie nawilżał i dodawał energii mojej buzi, a krem pod oczy, hm.. może zbyt krótko go stosowałam. Dobrze nawilżył, ale nie zauważyłam rewolucji w tym obszarze twarzy.


Dziewczyny, co wykorzystałyście do dna w tym miesiącu? Znacie moje produkty? 

Pozdrawiam,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy