Autor: 2016/09/30

Smashbox Contour Kit

Porad i wskazówek dotyczących konturowania w sieci jest już bardzo dużo. Konturowanie, strobing, ostatnio na stronie Sephory przeczytałam o non-touringu (lżejszy odpowiednik konturowania), a w najnowszym filmie Maxineczki możemy posłuchać o drapingu. Jednak ja zostaję wierna pierwszemu. Bronzer musi być! Chodźcie na recenzję tego tria do konturowania od Smashbox.



Nie skłamię, pisząc, że kupuję kosmetyki pod wpływem emocji i zachciewajek, albo po prostu promocji. I ta paletka Smashbox również w znajduje się w tych kategoriach. Na szczęście okazała się wspaniała, ale wszystko po kolei.


Co mówi producent?

Ten pożądany i uwielbiany przesz wizażystów zestaw pozwoli idealnie podkreślić Twoje kości policzkowe, wymodelować nos i stworzyć idealną linie żuchwy, w kilku prostych krokach. Wszystko czego potrzebujesz do idealnego i profesjonalnego wykonturowania twarzy każdego dnia.

Zestaw obejmuje:
- 3 prasowane pudry do konturowania twarzy, brązer i rozświetlacz w uniwersalnych odcieniach dopasowujących się do każdego koloru skóry – bez rzeczywistych śladów cieniowania.
- Specjalnie zaprojektowany do konturowania skośny pędzel. 
- Instrukcja jak profesjonalnie wymodelować twarz w mniej niż 60 sekund.



Co o nim myślę?

Do sklepów, drogerii internetowych, perfumerii wdarło się już bardzo dużo paletek do konturowania i pudrów do tego przeznaczonych. Mimo wszystko, mam wrażenie, że ten zestaw jest nadal w tyle. Może ze względu na cenę, może marka nie wybija się pośród innych dostępnych w Sephorze. Chociaż dzięki promocji Katosu już bardziej. Ale przejdźmy do rzeczy. Ta mała kasetka mieści w sobie trzy różne pudry do konturowania: neutralny brąz, ciepły brąz (ale wciąż nie pomarańczowy) oraz jasny puder do rozjaśniania cery. Moim faworytem jest zdecydowanie ten pierwszy, który świetnie współgra z moją buzią. Niedawno pokazywałam Wam w ulubieńcach puder do konturowania z Inglota o numerze 505, który jest bardzo zbliżony kolorem, może delikatnie jaśniejszy, jednak to nie to samo. Konsystencja tych pudrów się różni, a także to, jak utrzymuje się na buzi. Inglot potrafi zniknąć w ciągu twarzy. Smashbox nie! A wierzcie mi, testowałam go już w różnych okolicznościach. W tych gorących temperaturach, w pracy na oddziale szpitalnym, na imprezach. A on tak po prostu utrzymywał się od nałożenia, aż po demakijaż. Jestem pod wrażeniem. Trzeba go nakładać lekką ręką, ze względu na kolor, łatwo takim odcieniem zrobić sobie plamy, jednak da się go wyprowadzić, jeśli machnie nam się zbyt dużo. Puder o cieplejszym odcieniu był dla mnie idealny na cieplejsze dni, kiedy chciałam omieść tylko twarz, żeby nabrała wyrazu. jeśli chcę, żeby twarz nabrała bardziej trójwymiarowego wyrazu, nakładam obydwa pudry. Uzyskuję wtedy najlepszy efekt. Co do najjaśniejszego pudru - nie wiem, jakoś mnie do siebie jeszcze nie przekonał. Ma on za zadanie uwypuklić niektóre partie twarzy, a także je rozświetlać. Używam go ciągle, ale nie widzę jakiegoś spektakularnego efektu. 
Paleta jak dla mnie jest mistrzem, szczególnie jeśli ktoś nie może obejść się bez konturowania. 


Swatche kolorów:


A na buzi wygląda tak:


Jestem bardzo zadowolona z tego tria, jednak żałuję, że nie można dokupić samych wkładów, albo oddzielnie zakupić każdego z kolorów. To byłby hit, gdyby wypuścili oddzielnie ten chłodny odcień pudru do konturowania.


Czego używacie do konturowania twarzy? Może preferujecie strobing?

Pozdrawiam,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy