Przegląd pomadek Golden Rose Velvet Matte

Marka Golden Rose opanowała rynek kosmetyczny w bardzo szybkim tempie. Co chwilę wprowadzają nowe produkty, które za chwilę stają się hitami blogosfery. I ja chciałam Wam dziś pokazać ich chyba pierwszy, najgłośniejszy hit, dla mnie do tej pory sprawdza się idealnie. Wszystko w ramach akcji tygodnia z pomadkami #loveyourlipsweek.



Pomadki Velvet Matte od Golden Rose są zamknięte w bordowym opakowaniu ze złotym napisem. Niestety ściera się on, ale samo opakowanie nie rysuje. Wydaje mi się, że to kwestia dyskusyjna, czy opakowanie jest ładne, czy nie. Mi się ono podoba, jest stabilne, wiem, ze nie otworzy mi się w torebce. No i niestety nie widać jaki kolor bierzemy, w moim przypadku, przy ośmiu pomadkach.

Mają formułę bardzo kremową, są matowe, ale nie tępe. Nie jest to typowy mat, który zastygnie na ustach i schodzi z nich płatami. Bardzo ładnie zjada się, po kilku godzinach noszenia. Dlatego utrzymywanie jest jak najbardziej na plus. I chyba widać to, po ilości, którą posiadam. W sumie kolorów do wyboru jest aż ponad trzydzieści, w ostatnim czasie wyszło kilka nowych, a do końca tego miesiąca można je kupić z rabatem za niecałe 10 złotych. Chyba skuszę się na jakąś nowość ;)

Opiszę Wam po krótce każdy z kolorów, a moje ulubione pokażę Wam na ustach.


Nr 02 to zgaszony, brudny róż. Jego odcień jest neutralny, pasujący do każdego typu cery, większości makijaży, świetnie pasuje na codzień.

Jeśli chcę nałożyć na usta jasny nude, który nadal na moich ustach nie wygląda blado wybieram nr 03. To kolejna pomadka o neutralnym odcieniu. Będzie świetnie pasował do mocniej zaznaczonego oka.


Nr 04 to neonowy róż, który świetnie wygląda na ustach na wiosnę i lato. Uwielbiam ten kolor, wystarczy tylko tusz do rzęs i świetnie podkreśla urodę.

Zgaszony, jasny, neutralny róż to numer 7, który wylansowała Red Lipstick Monster i przez bardzo długi czas, na samym początku ciężko było go dostać na stoiskach Golden Rose, właśnie z tego powodu. Kupiłam go z czystej ciekawości i jest dla mnie niestety zbyt jasny i zimny.


Mój ideał to nr 10, który jest idealną brzoskwinką, świetnie podkreśla moją urodę, a cera wygląda promennie. Jeśli nie wiem, co nałożyć na usta, zawsze po nią sięgam i wiem, że to dobry wybór.

Mocny róż, wpadający w fuksję to świetny kolor, jeśli jesteście odważne. Numer 13 super wygląda do minimalnego ubrania i minimalnego makijażu, gra wtedy główną rolę. Na ustach możecie zobaczyć ją w tym poście >klik<.


Jeśli szukacie czegoś bardzo na jesień, ale nie jesteście pewne, warto spróbować z tą pomadką (ze względu na cenę) oraz oryginalność. Wg mnie 23 to perfekcyjne bordo, które bardzo zwraca na siebie uwagę. Więcej tutaj >klik<.

Nr 24 to pomidorowa czerwień, wpadająca w nuty pomarańczowe. To chyba moja druga pomadka, którą zakupiłam z tej serii i zaraziłam nią moją siostrę. Na ustach możecie zobaczyć ją tutaj >klik<.

A tutaj swatche wszystkich pomadek:


Moimi ulubieńcami z tej serii są 02, 10, 13. Idealne kolory, cudowna formuła, nigdy mnie nie zawodzą. Są moimi faworytami i jeśli się skończą - na pewno dokupię kolejne sztuki. 


Możecie zobaczyć po kolei, jak wyglądają na moich ustach:



Lubicie te pomadki? Dajcie znać jaki kolor lubicie najbardziej :)

Pamiętajcie, żeby zajrzeć do moich koleżanek, u każdej z nas pojawiają się codziennie wpisy pomadkowe. Jeśli chcecie dołączyć do naszej akcji, wstawcie zdjęcie na Instagram i oznaczcie nas, albo dodajcie hashtak #loveyourlipsweek, a na pewno zobaczymy i polubimy Wasze zdjęcia!



Buziaki,
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Paulina blog | BLOG Design: karografia.pl