Autor: 2016/09/24

Pomadki w ocieniu zgaszonego różu

Cześć! Dziś kolejny dzień z serii #loveyourlipsweek. Tym razem przygotowałam dla Was pomadki w odcieniu zgaszonego różu/mouve. A to z tego względu, że to idealny kolor praktycznie dla każdego. Pomadki o kolorze brudnego różu świetnie pasują do praktycznie każdej karnacji, każdego odcienia cery. Wyglądają jak usta, ale w lepszej wersji.



Na pierwszy ogień pokażę Wam pomadkę, którą już widziałyście (jeśli śledzicie mnie na bieżąco). Mianowicie jest to pomadka Golden Rose Velvet Matte w odcieniu 02. To mój zdecydowany faworyt. Uwielbiam go na sobie i na innych. Podkreśla usta, ale nie rzuca się za bardzo w oczy. Bardzo bezpieczna pomadka, jeśli ktoś zaczyna przygodę z pomadkami.

• Przegląd pomadek Golden Rose Velvet Matte


Kolejny produkt to kredka do ust, która wg mnie jest idealnym zamiennikiem dla pomadki wysokopółkowej. Jakiej? Oczywiście, że Mac! Według mnie Essence Satin Mouve to zamiennik bardzo popularnej pomadki o kolorze Faux, którą pokażę Wam niżej. Kredkę mam jeszcze w starej wersji, a więc bardziej miękkiej. Pięknie rozprowadza się na ustach, jest najbardziej zgaszona ze wszystkich pozostałych i długo utrzymuje się na ustach. Ale to nie wszystko, bo mam jeszcze jeden plus - cena! Jej cena to około 5 zł. Myślę, że cena nie ma się w ogóle do jakości, gdyby tak było, pewnie wzrosłaby przynajmniej czterokrotnie.


Kolejna pomadka, a właściwie to też kredka, to mój najnowszy nabytek. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tych matowych kredek od Golden Rose. Na pierwszej edycji Meet Beauty dostałam właśnie taką kredkę, ale chyba w najbrzydszym kolorze jaki istnieje, czyli brązie. Sam w sobie brąz nie jest zły, ale ta pomadka na moich ustach wyglądała tragicznie. Po wielu opiniach dziewczyn, na innych blogach, zakupiłam tę w kolorze 08. Nie zawiodłam się. Kolor to idealny brudny róż, na każdą okazję, do każdego makijażu, do każdego outfitu. Miałam ją na sobie w pracy, na weselu, na co dzień. Jestem zachwycona jej formułą i trwałością. Dziewczyny, jakie kolory jeszcze polecacie? :)


Na sam koniec pozostawiłam wisienki na torcie, a mianowicie pomadki Mac. Chyba wszyscy już wiedzą, jak bardzo jestem w nich zakochana. Obydwa kolory, które dziś Wam pokażę to kolory zgaszonego różu. I obydwie dostałam od mojego ukochanego :D On wie, co dobre! Pierwsza z nich to Faux, czyli moja pierwsza pomadka Mac. Ma ona wykończenie satynowe. Kolor jest jasny, zgaszony. Mam do niej ogromny sentyment. Lubię używać jej do mocniejszego makijażu oka. Następna pomadka to Mehr, która jest moim ulubieńcem wszechczasów. Matowa formuła i kolor, to coś co kupuję. Czuję się w niej świetnie w każdym momencie.


Stwierdziłam, że nie pokażę Wam tych pomadek na ustach, bo będzie to niemiarodajne. Według mnie pomadki o takim kolorze na każdym wyglądają odrobinę inaczej (chociażby przeglądając zdjęcia w internecie). Zrobiłam natomiast zdjęcie, które najlepiej oddaje każdy z tych kolorów:



Lubicie zgaszony róż? Czy preferujecie inne kolory pomadek?

Zapraszam do odwiedzenia moich koleżanek, z którymi tworzę projekt #loveyourlipsweek:

• Olga - A piece of Ally
• Agnieszka - aGwer
 Alicja - Ala ma kota
• Justyna - Hushaaabye
• Klaudyna - Ekstawagancko
• Justyna - Okiem Justyny
• Patrycja - The Beauty Of Fashion

Pozdrawiam,
P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy