Autor: 2016/08/26

Makijaż mineralny | podkład Lily Lolo - Warm Peach

Mój letni makijaż opierał się przede wszystkim na minerałach. Większość produktów do twarzy, które nakładałam to minerały. I nie żałuję. To, jak działają, jak wyglądają, jak mocno się do nich przywiązałam jest aż niewiarygodne. Same zachwyty? Nic dziwnego, przed Państwem podkład Lily Lolo.

Właśnie mija miesiąc odkąd testuję ten podkład. Oczywiście z pewnymi wyjątkami, kiedy musiałam wyglądać nieskazitelnie przez długi, długi czas. Niemniej, myślę, że po miesiącu użytkowania mam już pewne pojęcie i doświadczenie z tym podkładem, dlatego chciałam się z Wami nimi podzielić.


Obietnice producenta

Delikatna, jedwabista konsystencja, prosty skład i filtr SPF15 – to tylko niektóre z zalet podkładów mineralnych Lily Lolo. Zapomnij o efekcie maski i postaw na naturalny makijaż. Poziom krycia podkładów zależy od ilości nałożonych warstw, a do wyboru masz aż 18 odcieni. Ich głównym składnikiem jest mika, która ma właściwości rozpraszające światło. Podkłady mineralne Lily Lolo to piękna, promienna cera bez wysiłku.


Skład

Mica (Mika), Zinc Oxide (Tlenek cynku), Titanium Dioxide (Dwutlenek tytanu), Iron Oxides (Tlenki żelaza), Ultramarine Blue (Ultramaryna)


Opakowanie

Kiedy otworzyłam przesyłkę od Costasy byłam pod ogromnym wrażeniem. Produkty, które do mnie dotarły były bardzo ładnie zapakowane, więc automatycznie chciałam (i nie chciałam :D) otwierać dalej. Moja ciekawość rosła, więc dobrałam się do każdego opakowania, które miałam w paczce. Po wyjęciu z opakowania ukazał mi się minimalistyczny pojemniczek z pudrową zawartością. Do tej pory jestem zachwycona designem opakowań. Jeśli chodzi o funkcjonalność - po otwarciu wieczka mamy sitko, które można przekręcać, aby idealnie wysypać produkt. Ja to robię do połowy - jak widać na zdjęciach. Mogę wtedy dozować ilość podkładu.

Kolor, zapach, konsystencja

Ze względu na tak krótki skład podkład nie ma zapachu. Co automatycznie odpowiada za to, że na drugi dzień po przebudzeniu nie mamy wysypanej cery? Plus? Jak najbardziej! Aby dogodzić każdej z nas podkład istnieje w osiemnastu różnych kolorach. To kolejny pozytyw! Na stronie Costasy możecie odnaleźć swój idealny odcień. Mój kolor jest dopasowany na porę letnią, kiedy złapałam już trochę słońca. Po nałożeniu pięknie stapia się z kolorem cery. Czyli jest żółtawy, o lekko opalonym tonie dla córek młynarzy ;)
Jego konstystencja jest pudrowa, ale delikatnie mokra pod palcami, ciężko to tak naprawdę dobrze określić.

Współpraca z innymi produktami

Chyba nie zdziwię Was mówiąc, że moje klasyki, których raczej nie zmieniam dobrze z nim współpracują? Dobrze zachowuje się na kremie Evree, nie waży korektora Clarins, a kosmetyki kolorowe, które lądują na policzkach idealnie wtapiają się w podkład. Co więcej - utrzymuje je do końca dnia.


Wygląd na skórze

Przy pierwszej aplikacji podkładu dosłownie szczęka mi opadła. Podkład pięknie stopił się z cerą, kolor był dopasowany, a całość nie wyglądała pudrowo (czego najbardziej się obawiałam). Na szczęście po wcześniejszych wskazówkach Pani Aleksandry odpowiednio wypielęgnowałam cerę. Trzeba pamiętać, że podkład mineralny (a właściwie to każdy podkład) będzie wyglądał dużo lepiej, kiedy pozbędziemy się suchych skórek oraz odpowiednio nawilżymy buzię. Czyli przede wszystkim peeling, a następnie krem nawilżający. Według mnie to sukces tego podkładu. Niestety kiedy zbyt długo nie robiłam peelingu produkt zbierał mi się na nosie i na policzkach, w okolicy nosa. Co do mojej przetłuszczającej skóry, to wierzcie lub nie, ale mam wrażenie, że produkt niweluje moje świecenie. Oczywiście, po pięciu godzinach nie wierzę w żaden kosmetyk, ale do czterech wytrzymuję spokojnie bez żadnego świecenia. Podkład wygląda na cerze satynowo, nie matowo, więc to kolejny krok ku naturalności.

Trwałość, odporność na ścieranie

Tak jak wspomniałam wcześniej, do czterech godzin nie zbiera się sebum na mojej twarzy. Kiedy już tak jest podkład jest bardziej podatny na takie sprawy jak ścieranie. Na szczęście ograniczyłam dotykanie twarzy do minimum, także pozostaje na mojej buzi od rana do demakijażu, w bardziej, lub mniej naruszanym stanie. Zależy to od pogody, a także ilości przebiegniętych kilometrów w pracy, na oddziale położniczym :) Niestety najszybciej ściera mi się w okolicy nosa, jak każdy podkład (macie na to jakąś radę?).


Nakładanie

Przechodząc do bardzo przyjemnej sprawy, jaką jest nakładanie muszę wspomnieć o pędzlu, który również dostałam od Costasy. Jest to pędzel Super Kabuki, do którego podchodziłam najbardziej sceptycznie. W swoim zbiorze mam bardzo dużo pędzli, również takie do nakładania podkładów mineralnych. Jednak zostałam mile zaskoczona, kiedy wyjęłam pędzel z opakowania. Jest dużo większy niż myślałam, a także dużo bardziej miękki. Szczerze powiedziawszy, nigdy nie dotykałam tak miłego i delikatnego pędzla. Zdecydowanie ułatwił mi aplikację podkładu. Co do niej, to tak jak wcześniej wspomniałam - postawą jest wypielęgnowana cera. Jeśli ten krok mamy już za sobą, należy wysypać produkt na wieczko, następnie wmasować go w pędzel. Koniecznym krokiem jest pozbycie się nadmiaru z naszego narzędzia. I możemy przejść do aplikacji. Najszybszą i najprzyjemniejszą opcją jest wcieranie kolistymi ruchami. Podkład nakłada się na twarz dużo szybciej, w ten sposób ukrywamy widoczne pory i cieszymy się większym kryciem. Co do krycia - obowiązuje zasada, która mówi o małej ilości nakładanego produktu, ale warstwami. Im więcej warstw - tym większe krycie.


Podsumowanie

Jestem zachwycona. Myślę, że te dwa słowa wystarczą, żeby opisać, to co się dzieje w momencie nałożenia produktu. Dodatkowa sprawa, o której nie wspomniałam wcześniej, to właściwości pielęgnujące buzi. Myślę, że widzę u siebie różnice, która wpłynęła na stan mojej cery. Krótki skład to jest to, czego moja skóra potrzebuje.

Uwielbiam ten stan, kiedy wstaję o piątej rano i wiem, jak się umaluję. Umożliwia mi to właśnie ten podkład. Makijaż nigdy dla mnie nie był tak szybki i tak przyjemny, przy doskonałym i długotrwałym efekcie. Idealny podkład na lato, ale myślę, że na zimę wypróbuję jaśniejszy kolor. Serdecznie polecam!

Podkład możecie zakupić na stronie Costasy www.costasy.pl, gdzie aktualnie jest promocja, więc warto zajrzeć! 


Pozdrawiam,
Paulina

14 komentarzy:

  1. Kuszą mnie kusza, ale dla mnie to tylko na domowe wakacyjne dni, bo tak wyjściowo nie za bardzo do mojej niedoskonałej cery :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładny odcień:) ale jednak wolę płynne podkłady:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze do czynienia z produktami mineralnymi, ale może na następną wypłatę coś sobie sprawię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam minerałki. Podkład Lily Lolo też miałam okazję używać i miło wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten podkład z Lily Lolo :) Świetnie sprawdzał mi się w upały, ale nadal nie rozgryzłam jak go nakładać, żeby dodatkowo nie uwidocznić zanadto porów skóry. Nie mniej - uwielbiam jego delikatną formułę, przepiękne krycie no i fakt, że jest w 100% mineralny i bezpieczny dla skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przekonałaś mnie - muszę go wypróbować na 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dopiero zaczynam poznawać podkłady mineralne, ale i na tą markę się skuszę w swoim czasie ;) Bo moja cera potrzebuje nie tylko krycia ale i pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie miałam tego podkładu. Z minerałów stosowałam jedynie Amilie i byłam zadowolona, choć ten kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama bardzo lubię i cenie sobie ich produkty, ale dawno nie miałam ich w mojej kosmetyczce

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! Najlżejsze i najlepsze dla każdej cery :) Lily Lolo nie zawodzi (a jak zawodzi to tylko czasem :D) !

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam minerały, jak na razie jestem wierna Annabelle Minerals :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mnie ciekawi ich podkład, ostatnio bardzo głośno się o marce Lily Lolo zrobiło ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy