Autor: 2016/08/22

NARS Orgasm

Czy znacie już tą cudowną nowinę? Wysokopółkowa francuska marka w końcu weszła do polskiej Sephory. Radujcie się kosmetykomaniaczki, bo Orgasm nadchodzi! Przed państwiem NARS z ich najbardziej popularnym różem o tej wdzięcznej nazwie.

W moim życiu blogowym istnieje taka zasada - jeśli mam nowy kosmetyk nie użyję go póki nie zrobię zdjęć! Myślę, że każda dziewczyna pisząca bloga tak ma. Niestety na dodatek jestem niecierpliwcem, więc za zdjęcia zabrałam się piętnaście minut po odebraniu paczki. Pech również chciał, że to cudo jest wdzięczną modelką i świetnie się fotografuje. Na dysku mam dużo więcej zdjęć, niż wrzuciłam tutaj!


Róż zamknięty jest w czarnej, matowej puderniczce, która w dotyku przypomina gumę. Opakowanie jest typowe dla marki. Niestety już po jednym użyciu widziałam odciśnięte palce na wieczku. Trzeba będzie ją często myć, żeby wyglądała reprezentatywnie.


Po otwarciu puderniczki można zobaczyć zabezpiecznie z logiem marki. Pod nim natomiast kryje się prawdziwe cudo - Orgasm. Róż to neutralny kolor, ze złotymi drobinkami, które nie świecą na każdą stronę jak dyskoteka, ale są bardzo dyskretne. Jeśli nie jesteście fankami rozświetlacza, a chciałybyście spróbować delikatnego blasku na policzku to ten produkt będzie zdecydowanie dla Was. No i dla mnie, bo rozświetlacz używam tylko od święta. Kolor będzie się świetnie sprawdzał przy każdym typie urody, na pewno świetnie wpasuje się w karnację.


Konsystencja różu jest bardzo przyjemna. Pod palcem zbiera się dużo produktu, na pędzel z włosiem naturalnym też, jednak nie na tyle, żeby zrobić sobie krzywdę. Efekt na policzku zdecydowanie można budować od delikatnej poświaty, do mocniejszego rumieńca.


Szczerze mówiąc, jestem zachwycona pigmentacją. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć swatcha po jednym przejechaniu palcem. Widać też jak zmienia się kolor w zależności od padania światła. Powiększcie zdjęcie, a na pewno to ujrzycie.

Myślę, że będzie on pasował i na co dzień, do basicowych stylizacji, a także na wieczór, właśnie ze względu na ten nieoczywisty błysk na policzku.


Zdecydowanie jest to produkt - klasyk, który warto mieć w swojej kosmetyczce. W drogeriach i perfumeriach można spotkać bardzo dużo róży, o przeróżnych kolorach, jednak ten jest jedyny w swoim rodzaju. Róż zakupiłam online na stronie Sephory. Jeśli nie chcecie kupować w ciemno, tak jak ja, poczekajcie jeszcze chwilę, bo NARS ma pojawić się w Sephorach od początku września. W niedługim czasie pokażę Wam jeszcze jeden produkt tej marki, więc zaglądajcie tutaj od czasu do czasu.

Buziaki,
P.

22 komentarze:

  1. Pokazałaś go tak pięknie, że aż nabrałam ochoty na wymacanie tego cuda. Wygląda naprawdę kusząco. Chociaż mam zakaz kupowania róży, to tylko bym popatrzyła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam podobny produkt z wibo, ale mi się ten efekt nie podoba :< Nie wiem czy to moja skóra czy o co chodzi, ale wyglądał jak nawalony na pół twarzy złoty rozświetlacz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używam różu, ale ten mnie kusi jak żaden inny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha ja też robię zdjęcia zanim użyję :D to takie nasze blogowe schizy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie miałam produktów NARS. Bardzo jestem ciekawa ich jakości i tego, jak by się prezentowały na mojej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mnie kusi ten róż, wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny <3 Ale mam tyle innych :(, że do końca życia ich nie zużyję :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Skusiłam się na coś innego, ale może później Orgasm trafi do mojej kosmetyczki. :D Uwielbiam róże rose gold <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny kolor choć mam zakaz kupowania róży :). Ja mam ogromną ochotę wypróbować podkład z Nars i kredki do ust:D.

    OdpowiedzUsuń
  10. NARS kusi, ale ceny zdecydowanie odstraszają :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny kolorek ;) U mnie jeden róż tylko w kosmetyczce...tak tak trzeba chyba jeszcze jakiś sobie sprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Róż jest piękny, jednak jakbym się decydowała na zakup to raczej wybrałabym Deep Throat ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sam odcień piękny, ale nie dla mnie ;) Przy moich problemach z cerą błyszczące róże się niestety nie nadają ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. haha z tym używaniem kosmetyków mam tak samo :D najpierw zdjęcia, a potem maziania :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne zdjęcia, dobry model z niego :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładny kolor:).
    Ja od czasu do czasu nakładam perłowy pomarańczowo-złoto-różowy cień z Inglota jako róż, ale i tak wolę wykończenie matowe. Tak samo mam z brązerami - nie lubię satynowych z drobinkami.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ogólnie nie lubię rózy, które wpadają w brzoskwinie/koral/różowe złoto. Ale powiem Ci, że przez to, że tak dużo dobrego o nim słyszałam to bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy