Autor: 2015/03/06

#8 Makijaż po nieprzespanej nocy

Kiedy po całkowicie 'odżywczym', 'dwugodzinnym' śnie, budzę się i boję się swojego odbicia w lustrze, przychodzi czas na ogarnięcie tej przerażającej sytuacji.




Za raz muszę wyjść z mieszkania, a nie za bardzo chcę straszyć ludzi wokół ;) Zaparzam kawę, idę pod prysznic i... stosuję kilka tricków, które mają przywrócić mnie do życia.

1) Wyrównanie kolorytu skóry
Standardowo nakładam ulubiony podkład, a następnie korektor pod okropnie podkrążone oczy. Twarz matuję tylko w strefie T oraz pod oczami, żeby nie stworzyć efektu maski.


2) Róż do policzków
Używam takiego, który momentalnie przywraca życie mojej cerze, zazwyczaj są to kolory morelowe, albo lekko pomarańczowe.


3) Makijaż oczu
Podkreślam delikatnie brwi, aby nie przyciągnąć zbytniej uwagi do już zmęczonych i widocznych na pierwszym planie oczu. Nie przeginam z makijażem oka, nie zawodzi mnie zasada im mniej tym lepiej, dlatego zmatowię powiekę, zaznaczam załamanie. Cielistą kredką zaznaczam wewnętrzny kącik oka oraz linię wodną. Aby moje oko nie wyglądało smutno, używam zalotki, a potem tuszuję rzęsy.



5) Usta
Usta muszą mieć świeży i podkreślający kolor, aby odwrócić uwagę od oczu. Nie polecam matów, mogą wysuszać usta oraz podbić nasze zmęczenie. Może to być błyszczyk lub zwykła pomadka ochronna, jeśli dobrze się w nich czujecie.



Nie będę wstawiać tu moich zmęczonych zdjęć, szkoda Waszych nerwów ;)
Czy Wy macie jakieś tricki na makijaż po nieprzespanej nocy?
Mam nadzieję, że moje rady komuś się przydadzą.

Pozdrawiam,
Paulina

15 komentarzy:

  1. Jagodowe masełko jest cudowne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też je kocham :D ratował mnie całą zimę :)

      Usuń
    2. ja też je uwielbiam, chociaż moim ulubionym chyba było kokosowe!

      Usuń
  2. Porównałabyś cienie Inglot do Zoevy? Chodzi mi o jakość, pigmentacje itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, tak. Są dosyć podobne, aczkolwiek Zoeva chyba ma bardziej oryginalne kolory, mimo, że Inglot ma taką ogromną paletę. Lubię i jedne i drugie :) mogę się wypowiedzieć tylko na temat Inglotowych nudziaków, bo tylko takie mam, ale na tyle ile macałam w salonach to te szalone też mają dobrą pigmentację i wcale nie zanikają przy rozcieraniu ;) polecam

      Usuń
    2. Jakby Zoeva miala tez pojedyncze cienie, z których mozna stworzyc wlasna paletke to bym chyba oszalala i kupowala tylko te <3 a tak to musze szukac w Inglocie niektórych dlatego chcialam porownania czy warto :)

      Usuń
    3. nooo, myślę, że wtedy i ja bym się skusiła ;)

      Usuń
  3. Nie mam jeszcze żadnego różu :) Fajne "tricki" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Można prosić o namiar na róż mac'a i inglota? :-) tez lubię takie kolorki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mac Peaches oraz Inglot 68 :) brzoskwinki <3

      Usuń
    2. Dziękuję :-) Ja mam Inglota 99, a z Mac'a ciekawiła mnie bardzo Melba :-)

      Usuń
    3. Melba jest chyba bardzo zbliżona do Peaches :) ja się jaram i kocham, bardzo polecam makowe róże, mam jeszcze Harmony :) i będę polowała na Well Dressed :)

      Usuń
    4. Tak. Melba jest bardzo zblizonym odcieniem. Harmowy to bardziej tak jak bronzer :-) ja na razie go nie kupię, bo mam bahama mama i na razie mi wystarczy. Jedynie puder HD do konkurowania nr 505 z inglota chce kupić :-) a właśnie nr 99 z inglota jest podobny do melby, tylko, że ma drobinki :-)

      Usuń
    5. No i właśnie używam go jako bronzer prawie codziennie, bo niestety, ale lubię zmieniać kosmetyki. Inglot 505 super wybór! Mam, używam, za raz będzie denko :) O prosze, macnę przy następnej wizycie w Inglocie :)

      Usuń

Obserwatorzy